Rzecz Johna Carpentera to klasyka gatunku, ale oryginalny reżyser Tobe Hooper przewidział swoją wersję jako wersję science-fiction Moby Dicka.
Zanim stał się własnością Johna Carpentera Rzecz , Tobe Hooper zaplanował zupełnie inne podejście do materiału. John Carpenter zrobił karierę dzięki szokującemu sukcesowi w latach 78 Halloween , który został wyprodukowany przy niewielkim budżecie i stał się jednym z najbardziej dochodowych filmów niezależnych wszechczasów. Jest to obecnie klasyka gatunku, a budżety Carpentera stale rosły wraz z kolejnymi produkcjami Mgła I Ucieczka z Nowego Jorku , to był rok 1982 Rzecz byłoby to jego pierwsze duże zadanie w studiu.
Rzecz to remake filmu z 1951 roku Rzecz z innego świata , który był ulubionym daniem Carpentera z dzieciństwa. Nie był jednak zainteresowany zwykłym remake'iem i zamiast tego zdecydował się wrócić do tematów oryginalnej noweli Kto tam idzie? Dotyczyło to zmiennokształtnego kosmity wpadającego w amok w bazie badawczej w Arktyce, a motywy paranoi i nieufności były kluczem do historii.
Powiązane: Rzecz: Czy w zakończeniu filmu dziecko było człowiekiem?
Carpenter znakomicie zrealizował ten element tej historii, łącząc go z przełomowymi efektami praktycznymi. Niestety film okazał się porażką w momencie premiery, ale od tego czasu stał się ukochanym klasykiem gatunku. Rzeczy współproducent Stuart Cohen był przyjacielem Carpentera i po raz pierwszy zwrócił się do niego w sprawie przerobienia filmu pod koniec lat 70., choć Universal nie uważał, że reżyser to wystarczająco duże nazwisko. Zamiast tego pierwszym sternikiem na pokładzie był Tobe Hooper, któremu bardzo zależało na sukcesie Teksańska masakra piłą mechaniczną , kolejna zmiana w gatunku.
Cohen wspomina na swoim blogu Oryginalny fan jak Hooper i współscenarzysta Kim Henkel nie byli tak naprawdę zachwyceni głównymi tematami Kto tam idzie? Uważali, że proces asymilacji i jego działanie trudno będzie udramatyzować, więc wymyślili własne podejście do tej kwestii. Rzecz . Cohen opisał tę scenę jako „Antarktyczny Moby Dick” skupiony wokół postaci zwanej Kapitanem polującej na dużego, zmiennokształtnego kosmitę.
Choć z pewnością jest to inne podejście, Cohen opisuje także podejście Tobe’a Hoopera Rzecz jako „gęsty, pozbawiony humoru, prawie nieprzenikniony” i został źle przyjęty przez prawie wszystkich zaangażowanych. Hooper i Henkel wkrótce opuścili projekt, a John Landis przez krótki czas był zaangażowany w tę pracę, podczas gdy tacy ludzie jak m.in. Jestem legendą autor Richard Matheson przekazał go dalej. Po sukcesie projekt ostatecznie wrócił do Carpentera Obcy sprawił, że projekt był gorący w studiu. Podczas gdy Tobe Hooper Rzecz nie został ciepło przyjęty, nie można powiedzieć, że nie mógłby nakręcić na tej podstawie wyjątkowego filmu o potworach. To powiedziawszy, biorąc pod uwagę, że Carpenter stworzył w swoim ujęciu prawdziwy klasyk, wyszło to dobrze dla wszystkich.
Dalej: Dlaczego książka Johna Carpentera „The Thing” zebrała tak złe recenzje