Zarówno AT&T, jak i T-Mobile sprzeciwiają się żądaniu FCC o przeprowadzeniu szeroko zakrojonych testów w celu zweryfikowania dokładności deklaracji dotyczących zasięgu sieci.
Mega dostawcy sieci dla smartfonów AT&T i T-Mobile jednocześnie wycofali się z planów Federalnej Komisji Łączności (FCC), aby wymagać testów dysków w celu sprawdzenia, czy twierdzenia dotyczące zasięgu każdego operatora są rzeczywiście dokładne. Zastrzeżenia te były odpowiedzią na proponowane przez FCC plany poprawy dokładności map szerokopasmowych w całym kraju, aby zapewnić wszystkim obywatelom dostęp do zasięgu. Część proponowanego planu wymagałaby przeprowadzenia znacznej liczby testów dysków przez operatorów telefonii komórkowej i na ich koszt.
Testowanie napędu to metoda oceny zasięgu, w której pojazd mechaniczny wyposażony w urządzenia pomiarowe sieci mobilnej fizycznie przemieszcza się po całym obszarze geograficznym w celu wykrycia i zarejestrowania parametrów określonej sieci. Głównym powodem, dla którego FCC wzywa do testowania dysków, są przesadne mapy pokrycia przesłane w przeszłości. Na przykład operatorzy T-Mobile, Verizon i U.S. Cellular zostali niedawno ujawnieni przez FCC za wyolbrzymianie zasięgu 4G w oficjalnych ustaleniach. Chociaż przewodniczący FCC Ajit Pai nie ukarał przewoźników, teraz żąda dokładniejszych map pod nadzorem Kongresu. Mali przewoźnicy przeprowadzili niedawno własne testy jazdy, aby udowodnić, że trzej wielcy przewoźnicy (AT&T, T-Mobile i Verizon) w rzeczywistości nie obsługują obszarów wiejskich, które rzekomo obejmują.
Zgodnie z niedawnym artykułem opublikowanym przez Ars Technica głównym powodem reklamacji zarówno przez AT&T, jak i T-Mobile jest koszt testów dysków. W zgłoszeniu do FCC, AT&T oszacowało, że aby przetestować tylko 25 procent obecnej sieci 4G LTE, kosztowałoby to około 45 milionów dolarów rocznie. Twierdzą, że jest to zbyt kosztowne, zwłaszcza gdy przewoźnicy idą w kierunku Sieci 5G na terenie całego kraju . Aby spojrzeć na te koszty z perspektywy, AT&T Inc. osiągnęło przychody w wysokości ponad 180 miliardów dolarów w 2019 roku. T-Mobile podzielił się podobnym sentymentem w swoim własnym zgłoszeniu FCC, stwierdzając, że oprócz tego, że są drogie, testy dysków są bardzo złożone i czasochłonne. , zwłaszcza w skali potrzebnej do zebrania istotnych danych statystycznych. Podczas gdy obaj przewoźnicy zdecydowanie sprzeciwiają się idei testowania dysków, ich kontrargumenty i sugerowane alternatywy wydają się ignorować rzeczywisty cel testów na początku.
Przewoźnicy: „Po prostu uwierz nam na słowo”
T-Mobile argumentuje, że ogólne wymagania w zakresie testowania wymagałyby zasobów i funduszy, które można by lepiej wydać na wdrażanie i rozbudowę sieci na bardziej obszary wiejskie. Tutaj pojawia się dylemat przyczynowości, ponieważ celem samych testów dysku jest ustalenie, czy te obszary wiejskie rzeczywiście mają operatorów zasięgu sieci, takich jak twierdzą T-Mobile. Testy te (choć bardziej czasochłonne i kosztowne) są dokładniejsze w zakresie mapowania. Co więcej, mogą ujawnić, że T-Mobile w rzeczywistości nie wykorzystywał wspomnianych zasobów do ekspansji na obszary wiejskie, o których twierdzi, że może musieć zaniedbać, jeśli zostanie zmuszony do przeprowadzenia egzaminu. Chociaż argument, że testowanie dysków jest drogie i czasochłonne, jest słuszny, wydaje się, że stawką jest więcej niż tylko pieniądze.
AT&T zasugerowało, że zamiast przeprowadzać obszerne testy dysków, FCC otrzyma upoważnienie do gromadzenia poufnych informacji o lokalizacji wieży w celu propagowania dokładniejszej mapy pokrycia. Jednak okazało się, że jest to mniej skuteczne. Propagacja fal radiowych matematycznie formułuje model oparty na jednej dużej próbce danych przy podobnych ograniczeniach. W lutym tego roku kalifornijska komisja użyteczności publicznej (CPUC) powiedziała FCC, że testowanie dysków jest znacznie dokładniejsze niż modele propagacji i poparła swoje twierdzenia własnymi danymi. Własne testy agencji ujawniły dramatycznie zawyżony zasięg w Kalifornii przez jednego nienazwanego przewoźnika narodowego. Powiedzieli nawet, że to nie jest przypadek i że to przesadne pokrycie jest powszechne dla wszystkich głównych przewoźników przez wszystkie lata, w których przeprowadzali takie testy.
Oceniając dane od firm i agencji, które faktycznie przeprowadziły testy dysków, wydaje się, że operatorzy komórkowi, tacy jak AT&T, T-Mobile i Verizon, wyolbrzymiają zasięg swojej krajowej sieci. Jedynym sposobem, aby mieć pewność, jest to, że przewoźnicy ci przestrzegają FCC i przeprowadzają własne testy jazdy, których wydają się nieugięcie unikać. Ciekawie będzie zobaczyć, jak to się potoczy i czy będą jakieś reperkusje ze strony FCC. W przeszłości nie byli zbyt surowi w kwestii kar dla przewoźników, ale z pewnością może się to zmienić teraz, gdy Kongres patrzy przez ramię.
Źródło: Ars Technica