Zobacz, jak Ben Affleck przewidział model przesyłania strumieniowego Netflix w 2003 r.

Jaki Film Można Zobaczyć?
 

W 2003 roku Ben Affleck przewidział Netflix model przesyłania strumieniowego, który od tego czasu stał się sposobem na życie dla wielu, którzy oglądają programy telewizyjne lub filmy. W 2003 roku trudno było przewidzieć, że przemysł filmowy i telewizyjny stanie się podobny do przemysłu muzycznego, gdzie płatne serwisy streamingowe zaczęły działać po tym, jak usługi udostępniania plików, takie jak Napster, zyskały na znaczeniu. Ale już, Netflix stał się tak ogromny że usługa stała się bardziej popularna niż telewizja.





Netflix powstał w 1997 roku i zaczął wypożyczać DVD pocztą. W 2007 roku firma uruchomiła usługę przesyłania strumieniowego. W 2012 roku Netflix zaczął produkować własne treści, z Lily młotek będąc ich pierwszym oryginalnym show. Od tego czasu wyprodukowali takie hity jak Pomarańcz to nowa czerń , Domek z kart , 13 powodów dlaczego , oraz Dziwniejsze rzeczy . Ostatnio do akcji wkroczyli nawet Barack i Michele Obama, podpisując ogromny kontrakt produkcyjny z Netflixem – oprócz tego, że serwis prześladuje Ryana Murphy’ego i Shonda Rhimes.






Powiązane: Netflix jest naprawdę bliski przekazania wyceny Disneya



Użytkownik Twittera o imieniu Jan Backus niedawno opublikował klip, w którym Ben Affleck mówił o udostępnianiu plików i zauważył, że branża była zbyt powolna, aby dostosować swoje najnowsze paradygmaty. Powiedział, że ekonomicznie opłacalne dla przemysłu muzycznego jest posiadanie rocznej subskrypcji, ale mówił też o filmach. Okazuje się, że miał rację - nawet w swoim czasie. Affleck powiedział w 2003 roku:

„Myślę, że roczny system oparty na subskrypcji to taki, który działa. Będą to filmy na żądanie, ale będzie to struktura wielopoziomowa… Ale z technologicznego punktu widzenia musi nastąpić o wiele więcej adopcji, zanim ludzie będą mogli oglądać filmy lub przynajmniej zintegrować je pod względem Połączenie z komputerem lub siecią. Technologia jeszcze nie jest dostępna, ale za, powiedziałbym, za pięć lat”.






W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się wiele spekulacji, że Netflix odniósł tak wielki sukces, że mógłby zabić przemysł kinowy. Wielu zauważyło, że Netflix nie tylko produkuje własne, odnoszące sukcesy filmy, ale także technologia kina domowego rozwinęła się tak bardzo, że wkrótce będzie wygodniej po prostu zostać w domu i oglądać swoje filmy. W zamian przewiduje się, że więcej filmów zostanie wydanych wyłącznie na Netflix, a nie w sieciach kin.



Jednak obawy (lub radości dla niektórych) wydają się przesadzone. Przede wszystkim od lat 70. mówi się o śmierci kina. Rzeczywistość jest jednak taka, że ​​teatry wciąż przynoszą ogromne zyski. Nic nie przebije radości zabrania rodziny do ogromnego multipleksu, cieszenia się popcornem i wiwatowania lub łapania oddechu podczas scen z innymi ludźmi w teatrze. Netflix i inne usługi przesyłania strumieniowego są ogromne, ale nie powstrzymają widzów przed pakowaniem kin – przynajmniej nie w najbliższej przyszłości.






Więcej: Netflix może wskrzesić desygnowanego ocalałego po anulowaniu ABC

Źródło: John Backus/Twitter