Recenzja „Ciepłych ciał”.

Jaki Film Można Zobaczyć?
 

Nie wszyscy zareagują na dziwaczną fabułę, ale niektórym widzom prawdopodobnie spodobają się nieskruszone próby Levine'a, by zrobić coś dobrego w dziwacznej konfiguracji.

Kiedy to po raz pierwszy ogłoszono 50/50 reżyser Jonathan Levine kierował adaptacją powieści Ciepłe Ciała wielu fanów filmu odrzuciło projekt jako Zmierzch z zombie. Mimo to każdy, kto zna książkę Isaaca Mariona o tym samym tytule, wie, że Ciepłe Ciała historia i ton mogłyby stworzyć zabawny (choć kampowy) film – grając na tradycyjnych tropach „nieumarłych”. W przeciwieństwie do podobnych ofert skierowanych do zakochanych nastolatków i dwudziestokilkulatków, ten film jest świadomy swojej głupoty i zamiast melodramatycznego romansu, Ciepłe Ciała faktycznie wykorzystuje ten absurd, aby zająć się szerszym tematem: siłą życia.





Czy skupienie Levine'a i brak bicia serca bez koszuli sprawia, że ​​film znajduje się w niezręcznym środku? Gdzie jest zbyt beztrosko, by zadowolić miłośników filmów o zombie, i bez wystarczającej ilości romansu, by przyciągnąć widzów, którzy mają nadzieję na kolejną wspaniałą parę o nadprzyrodzonych mocach?






Niestety tak, ale w tym przypadku to dobrze. Biorąc pod uwagę życiorys Levine'a (w którym znajduje się także ulubieniec z 2008 r., Wackness ), nie powinno to dziwić Ciepłe Ciała jest w rzeczywistości solidnym filmem – powstrzymywanym głównie przez nadrzędną reakcję konsumentów na paranormalne romanse i zombie w Hollywood. Na własnych warunkach, Ciepłe Ciała oferuje zabawną i dowcipną wersję mitologii żywych trupów, nie grzęznąc zbytnio w przeciągających się i pobłażających sobie romansach. Niektóre z większych pomysłów filmu opierają się w dużej mierze na stereotypach postaci i konfiguracjach, które nie mają wystarczająco dużo czasu na rozwinięcie, ale Levine prowadzi postępowanie w stałym tempie i dodaje wystarczająco czarujących momentów, aby utrzymać film przy życiu (nawet jeśli romans jest po prostu nieumarły) .



Teresa Palmer i Nicholas Hoult w filmie „Ciepłe ciała”

Ciepłe Ciała koncentruje się wokół żywego trupa „R” (Nicholas Hoult), który nie pamięta już swojego imienia ani żadnych innych szczegółów ze swojego „życia”. Zamiast tego włóczy się po postapokaliptycznej Ameryce, zastanawiając się nad stanem swojego nie-życia, żywiąc się mięsem i chrząkając ze swoim najlepszym nieumarłym przyjacielem „M” (Rob Corddry) w barze na lotnisku. Jednak kiedy R i jego towarzysze zombie zjadają grupę wciąż ludzkich padlinożerców, zostaje urzeczony przez jedną z młodych ocalałych, Julie (Teresa Palmer). Starając się ocalić Julie przed jego braćmi zombie, nie wspominając o przerażających „kościach” (zombie, które całkowicie porzuciły swoje człowieczeństwo), R pomaga swojej nowo odkrytej sympatii uciec i zabiera ją do odosobnionego obszaru swojego domu w celu schronienia (w opuszczonym samolocie). Aby zapewnić jej bezpieczeństwo i samolubnie poznać ją lepiej, R przez wiele dni ukrywa Julie przed zombie i kościami – dostarczając jej jedzenie i rozrywkę. Początkowo odepchnięta sytuacją Julie zaczyna ufać swojemu obrońcy i troszczyć się o niego – powodując subtelne zmiany w R i duże konsekwencje zarówno dla zombie, jak i ludzi.






Konfiguracja filmu jest absolutnie cienka – podobnie jak „romans” między R i Julie. Nie ma wątpliwości, że puryści zombie nie zaakceptują wygodnych zmian w mitologii nieumarłych, widzowie będą wpatrywać się w tandetne linie dialogowe, podczas gdy inni będą mieli problem z zawieszeniem niedowierzania w kilku słabo rozwiniętych interakcjach między postaciami. Jednak kinomani, którzy potrafią zaakceptować podstawowe założenie i nie patrzą na nudne historie, przekonają się, że Ciepłe Ciała jest całkiem zabawny, a czasem nawet chwytający za serce. To nie jest szczególnie inteligentna historia miłosna, ale inteligentnie wykorzystuje naprawdę sympatyczne postacie i ujmującą fabułę.



Nicholas Hoult dosłownie potyka się o cienką linię jako R – w wykonaniu, które z łatwością mogło zbłądzić na terytorium Razzie Award. Zamiast tego aktor wnosi dużo życia do R, nie posuwając się zbytnio w innym kierunku. W końcu R jest nieumarłym, jego ruchy i zdolność komunikowania się są zahamowane, ale Hoult znajduje sposób, by z powodzeniem utrzymać R na tym samym poziomie, co Julie – co czyni tym bardziej wiarygodnym, że ludzka dziewczyna uważa to zwłoki za lepsze od niektórych żywych ludzi, których ona też wie. Czasami maniery zombie Houlta mogą wydawać się nieco wymuszone, ale ogólnie jego niezapomniane chwile przewyższają liczebnie (i przewyższają) te niezręczne.






„Zwłoki”: M (Rob Corddry) i R (Nicholas Hoult)



Podobnie Rob Corddry kradnie sceny jako najlepszy przyjaciel M – z pewnością jedna z najbardziej czarujących postaci w całym filmie. Podczas gdy Hoult jest odpowiedzialny za doprowadzenie głównego wątku fabularnego do satysfakcjonującego zakończenia, wkład Corddry'ego jest zarówno humorystyczny, jak i pokrzepiający – z kilkoma przyjemnymi dla publiczności jednolinijkami. Film nie odniósłby takiego sukcesu bez Corddry'ego i, podobnie jak Hoult, postać ta jest zaskakująco wpływowa dla kogoś, kto spędza większość czasu na ekranie, włócząc się po okolicy – ​​komunikując się pomrukami i sztywnymi, jednowyrazowymi odpowiedziami.

Niestety, „żywe” postacie są znacznie mniej urzekające niż ich nieumarłe odpowiedniki. Pomimo kompetentnego występu Palmera, Julie jest po prostu MacGuffinem, który wypycha R poza jego strefę komfortu. Oprócz kilku wyjątków, działania i uczucia postaci mają na celu napędzanie fabuły, a nie dodawanie sensownego lub znaczącego dramatyzmu w danym momencie. W rezultacie przedstawienie jest głównym czynnikiem w największym błędzie filmu – wymuszonej i rozczarowującej fabule „romansu”. Czasami Julie dodaje znaczące elementy do kluczowych komentarzy, które się pojawiają Ciepłe Ciała - w szczególności samozadowolenie zarówno w społeczeństwach trupów, jak i ludzkich, a także mglista definicja tego, co to znaczy być „żywym”.

Inni gracze, Perry (Dave Franco), Nora (Analeigh Tipton) i ojciec Julie, generał Grigio (John Malkovich), pogodzili się ze znanymi, ale wąskimi tropami. Postacie są niezbędne dla ogólnego „przesłania” filmu, ale same w sobie nie mają znaczącej wagi ani nie zapadają w pamięć.

„Żyjący”: Nora (Analeigh Tipton), Julie (Teresa Palmer) i Perry (Dave Franco)

Ostatecznie sukces Ciepłe Ciała jest w dużym stopniu uzależniona od prób przekręcania i obalenia zszywek filmów o zombie - co oznacza, że ​​widzowie, którzy spodziewają się wybuchowych scen zabijania zwłok i krwawej rzezi, będą absolutnie rozczarowani. Przerażające „kości” podnoszą napięcie w kluczowych scenach, ale podobnie jak postacie ludzkie są niczym nie wyróżniającymi się pionkami, które nie pełnią żadnej funkcji poza podstawową fabułą. Zamiast tego chętni widzowie otrzymają dziwną, ale co prawda zabawną historię postaci. Opowieść, która zawiera przebłyski zaskakująco inteligentnej satyry społecznej.

Nie wszyscy zareagują na dziwaczną fabułę, ale niektórym widzom prawdopodobnie spodobają się nieskruszone próby Levine'a, by zrobić coś dobrego w dziwacznej konfiguracji. Puryści zombie będą mieli problem z przeoczeniem zmian w konwencjach gatunku nieumarłych, a entuzjaści nadprzyrodzonych romansów mogą znaleźć historię miłosną w Ciepłe Ciała być martwym w dniu przyjazdu. Jednak miłośnicy filmów o otwartych umysłach i różnorodnym guście w filmach mózgowych mogą znaleźć wartościowe doświadczenie w mieszance dziwacznych chwil Levine'a, żartobliwego humoru, a także zdrowej dawki serca.

Jeśli nadal się wahasz Ciepłe Ciała , obejrzyj zwiastun poniżej. Zawiera DUŻE spoilery, ale dobrze oddaje ton filmu:

-

[identyfikator ankiety='520']

-

Daj nam znać, co myślisz o filmie w sekcji komentarzy poniżej.

Dogłębne omówienie filmu przez redaktorów TVMaplehorst znajdziesz w naszym Ciepłe Ciała epizod podcastu SR Underground.

Obserwuj mnie na Twitterze @ benkendrick dla przyszłych recenzji, a także wiadomości o filmach, programach telewizyjnych i grach.

Ciepłe Ciała trwa 97 minut i ma ocenę PG-13 za przemoc zombie i trochę języka. Teraz gra w kinach.