Recenzja „Sesji”.

Jaki Film Można Zobaczyć?
 
Opublikowano 2 listopada 2012 r

Kinomani zainteresowani filmem poruszającym tematykę seksu i miłości w sposób zarówno bez zawstydzenia, jak i w dobrym humorze, powinni rozważyć obejrzenie tego filmu.










Kinomani zainteresowani filmem poruszającym tematykę seksu i miłości w sposób zarówno bez zawstydzenia, jak i w dobrym humorze, powinni rozważyć obejrzenie tego filmu.

Scenarzysta/reżyser Ben Lewin’s Sesje zdobył zarówno Nagrodę Publiczności, jak i Nagrodę Specjalną Jury na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Sundance i rozpoczął powoli rozwijającą się, limitowaną produkcję, sprzedawaną pod samozwańczym tytułem „Festiwalowy Hit Roku”. Film oparty jest na autobiograficznych pismach Marka O'Briena, bostońskiego poety i dziennikarza, który całe swoje dorosłe życie spędził zamknięty w żelaznym płucu po wyniszczającym ataku polio w dzieciństwie (prolog filmu zawiera nawet materiały archiwalne z doniesień prasowych na temat prawdziwego O'Briena).



Sesje opowiada historię o tym, jak w 1988 roku, w wieku 38 lat, O'Brien (powołany do życia przez Johna Hawkesa) postanowił stracić dziewictwo i zwrócił się o pomoc do Cheryl Cohen-Greene (Helen Hunt), zawodowej seksualnej surogatki – że to seksuolog, który nawiązuje kontakt fizyczny z pacjentem. Następnie O'Brien z niepokojem, ale chętnie rozpoczyna własne dojrzewanie seksualne z pomocą Cheryl i zachętą ze strony swojej rozsądnej, ale życzliwej opiekunki Very (Moon Bloodgood) i otwartego księdza Brendana (William H. Macy).

Co cię tak cieszy Sesje to sposób, w jaki bada wzajemne powiązania duchowości i zmysłowości w kliniczny, a jednocześnie pełen współczucia i dorosły sposób, a jednocześnie wystarczający jako wzruszający i bardzo zabawny portret niezwykłego życia O'Briena. Co więcej, twórczość Lewina (w większości) nie ma na celu chwytania za serce widza, a jego podejście do wizualnego opowiadania historii nie jest nachalne ani nadmiernie stylistyczne; podobnie obsada filmu rezygnuje z teatralności i popisywania się na rzecz wiarygodnych kreacji, które w każdej chwili pasują do emocjonalnego tonu. Dlatego w sumie Sesje nie przypomina przeciętnego dramatu o nagrodach.






John Hawkes w „Sesjach”



Częściowo można to przypisać sposobowi przedstawienia O'Briena poprzez połączenie pisarstwa Lewina i gry aktorskiej Hawkesa. Ten ostatni stawia czoła fizycznym wyzwaniom tej roli, dostosowując stale przechyloną głowę, specyficzny głos i sztywną postawę ciała z niewygodnym wygięciem w dolnej części kręgosłupa (choć oczywiście jego muskulatura jest nieco zbyt dobrze rozwinięty jak na sparaliżowanego pisarza). Na szczęście Hawkes unika sytuacji, w której jego transformacja wydaje się czymś więcej niż tylko sztuczką – zamiast tego gra O'Briena w poważny sposób, czyniąc go wiarygodnym jako ktoś, kto jest świadomy własnej emocjonalnej naiwności, a jednocześnie ma poczucie autodeprecjonowania humoru na ten temat.






Hunt wyróżnia się także w roli Cheryl, inteligentnej, ale niedoskonałej kobiety, która niewątpliwie czuje się dobrze ze swoim ciałem i pragnieniami seksualnymi/emocjonalnymi; w jej scenach z Hawkesem widać wrażliwość, która pozwala uniknąć popadania w zbytni sentymentalizm. Podobnie dyskusje pomiędzy Hawkesem i Macy są dość zabawne i delikatne dzięki szczeremu sposobowi, w jaki O'Brien szczegółowo opisuje swoją podróż-odkrycie seksualne wspierającemu (choć cicho oszołomionemu) ojcu Brendanowi. Ich „bezpłatne sesje” odzwierciedlają wewnętrzne dążenie O'Briena do znalezienia wspólnej płaszczyzny pomiędzy jego przekonaniami religijnymi a pragnieniami zmysłowymi (które, co odświeżające, sugeruje się, że są polubowne); to wprawdzie trochę oczywiste narzędzie do tworzenia narracji, ale mimo to dobrze się nim posługiwać.



William H. Macy i John Hawkes w „Sesjach”

Lewin wydaje się, że ogólnie czuje się komfortowo, pozwalając, aby fabuła rozwijała się naturalnie, nie pozwalając, aby wydawała się bezkształtna lub zaczynała się kręcić. Jest kilka przypadków, w których postępowanie staje się bardziej dramatyczne i wygodne (np. gdy Cheryl zaczyna zmagać się ze swoimi uczuciami do O'Briena), ale na szczęście nie zmierzają one przewidywalną drogą – ani nie kolidują zbyt wiele z skądinąd organicznego przepływu narracji. Jak wspomniano wcześniej, Lewis unika stosowania ujęć kamery i wyborów estetycznych, które zwracają na siebie zbytnią uwagę; nawet para sekwencji osadzona w umysłach O'Briena i Cheryl działa, ponieważ ich na wpół podświadome skojarzenia wydają się autentyczne i autentyczne.

Na wiele sposobów, Sesje przypomina jeden z prawdziwych wierszy O'Briena (które są włączone do tej historii) - to znaczy nie jest ani bezbłędny, ani zawsze pełen wdzięku pod względem technicznym, ale ogólnie tak delikatny i szczery (a także nie troszczący się o bycie głębokim), że staje się tym bardziej poruszający i łatwy do docenienia. Kinomani zainteresowani filmem poruszającym tematykę seksu i miłości w sposób zarówno bez zawstydzenia, jak i w dobrym humorze, powinni rozważyć obejrzenie tego filmu.

Oto zwiastun Sesje :

-

Sesje nadal jest emitowany w limitowanej edycji, ale w nadchodzących tygodniach będzie dostępny w większej liczbie kin. Ma ocenę R ze względu na silną seksualność, w tym graficzną nagość i szczere dialogi.