Ostrzeżenie: zawiera S polerki do Cud nr 4!
Każdy, kto choć trochę zwrócił uwagę na podróż Fantastyczna Czwórka wie, że Ben Grimm zdecydowanie dostał krótszą końcówkę kija, jeśli chodzi o uprawnienia grup. Podczas gdy jego przyjaciele nagle uzyskali zdolność stawania się niewidzialnymi, kontrolowania ognia lub rozciągania się i zginania według kaprysu, on zyskał siłę… w połączeniu z nieodwracalną zmianą wyglądu zewnętrznego. W Sal Abbinanti „I am a Revoltin” Development” Czytelnicy mogą zobaczyć własnymi słowami Bena, jak bardzo osobista i tragiczna była jego przemiana i jak daleko sięgają jej korzenie.
Ben zawsze był członkiem zespołu, którego ludzie się obawiali, o niepokojącym imieniu rzecz . Przestraszył ludzi i przestraszył samego siebie , rozpoczynając swoją karierę komiksową jako ktoś tak pełen wściekłości, że zaatakował swojego najstarszego przyjaciela, Reeda Richardsa, przy najmniejszej prowokacji, obwiniając go za to, co uważał za swoje trwałe odróżnienie od społeczeństwa, którego wcześniej uwielbiał być częścią. Jest bohaterem pod każdym względem, ale jakim kosztem? Co to dla niego za bycie bohaterem, bycie czczonym, jeśli w głębi serca czuje się jak potwór, za którego ludzie go biorą? Oto odpowiedzi na pytania „I am a Revoltin' Development”.
Powiązane: Fantastyczna Czwórka jest świadkiem sposobów, w jakie najprawdopodobniej umrą w komiksach Marvela
W tej opowieści Ben opowiada o swoim dotychczasowym życiu, o tym, jak widział siebie od najmłodszych lat i jak stanie się Stworem utrwaliło wszystkie negatywne myśli, jakie kiedykolwiek miał o sobie. Ujawnia tragiczną prawdę, że w środku zawsze czuł się jak potwór. Od najmłodszych lat braki nadrabiał uprawianiem sportu lub wdawaniem się w bójki. Nigdy nie szanował siebie. Na domiar złego uważa, że spotkanie Reeda Richardsa na studiach było najgorszą rzeczą, jaka mu się kiedykolwiek przydarzyła. Uważa ich związek za konieczny; że uczyniła go służba pilota w wojsku 'użyteczne' do Reeda i doprowadził go do pozycji, w której znajduje się dzisiaj; osoba przekształcona w fizyczną reprezentację negatywnych uczuć, które żywią. Cała ta historia sprawia, że tragedia jego okoliczności jest jeszcze bardziej bolesna. To naprawdę wychodzi na jaw, że prawdopodobnie nie ma wielu ludzi, którzy byliby bardziej źle dopasowani do mocy, które otrzymał, pod względem tego, jak potwierdzili wszystkie jego najgłębsze zmartwienia i wrzącą nienawiść do samego siebie.
Niewielu bohaterów Marvela decyduje się na zdobycie mocy w komiksach, ale większość z nich czerpie przynajmniej pewną przyjemność ze swoich nowych umiejętności, nawet jeśli odpowiedzialność za ich używanie ostatecznie stawia nowe wyzwania w ich życiu. Chociaż Stwór zaakceptował jego sytuację, nigdy nie przestał myśleć o tym jako o klątwie. Ostatecznie nie może znaleźć w sobie nienawiści do Reeda za to, co spowodował, ponieważ tak bardzo, jak postrzega siebie jako potwora i jakkolwiek tragiczne są jego okoliczności, czuje również miłość tych, którzy postrzegają go po prostu jako potwora. „wielki facet, który ma ich plecy”.
W komiksach głównego nurtu życie Bena stale się poprawiało. Dzięki Future Foundation, Stwór ma jeden dzień w roku, w którym znów staje się człowiekiem i doświadcza, czym mogło być dla niego życie, a według ostatnich opowieści ma nawet kochającą rodzinę. Mimo to charakterystyka Rzeczy - i jego miejsce wśród Fantastyczna Czwórka - wisi na tym, jak niszczycielska była jego pierwotna przemiana i jak zmusza go to do życia, którego nigdy by nie wybrał. Dzięki „I am a Revoltin' Development” fani już wiedzą, że to się staje rzecz nie był tylko strasznym wypadkiem, ale ostatecznym potwierdzeniem całego bagażu, jaki Ben Grimm nosił przez całe życie. To, że chronienie innych pomaga mu z tym żyć, czyni go bohaterem, ale nie sprawia, że jego pochodzenie jest mniej tragiczne.
Dalej: Syn rzeczy Marvela był człowiekiem rocka od urodzenia