Daisy Ridley i Rachel Lambert o nawiązaniu kontaktu z „Czasami myślę o scenariuszu Dying”.

Jaki Film Można Zobaczyć?
 
  • Czasami myślę o śmierci to dramat/komedia romantyczna, w której Daisy Ridley wciela się w Fran, introwertyczną pracownicę biurową, która marzy o śmierci.
  • Bańka Fran zostaje przełamana, gdy nowy współpracownik Robert rozpoczyna pracę i narzuca jej swoją życzliwą naturę, otwierając ją na nowe możliwości, w tym potencjalny romans.
  • Film porusza tematy izolacji, wrażliwości i poszukiwania więzi, prezentując dobre role aktorskie i realistyczne, dające się utożsamić interakcje między bohaterami.

Czasami myślę o śmierci podąża za Franem, niezdarnym społecznie pracownikiem biurowym. Fran spędza dni w izolacji i kontemplacji własnej śmierci. Jednak kiedy nowy facet w pracy zaczyna ją otwierać swoją zaraźliwą życzliwością, Fran zaczyna marzyć o innych możliwościach.





Czasami myślę o śmierci reżyseruje Rachel Lambert na podstawie scenariusza napisanego przez Kevina Armento, Stefanie Abel Horowitz i Katy Wright-Mead. W rolach głównych występują Daisy Ridley, Dave Merheje, Parvesh Cheena i Marcia DeBonis. Ridley jest także producentem wraz z Alexem Saksem, Dori Rath, Lauren Beveridge i Brettem Beveridgem.






Powiązany
Czasami myślę o śmierci Recenzja: Ridley podnosi dramat medytacyjny [Sundance]
Film, oparty na dobrych kreacjach Daisy Ridley i Dave’a Merheje, ma problemy z tempem, ale jest emocjonalny, humorystyczny i przystępny.

Ekranowa tyrada przeprowadził wywiad z reżyserką Rachel Lambert wraz z gwiazdą i producentką Daisy Ridley na temat Czasami myślę o śmierci . Ridley wyjaśniła, co jej się podobało w scenariuszu, zwłaszcza że blokada dobiegała końca i był to jeden z najbardziej niszczycielskich momentów w filmie. Lambert omówił ożywienie historii na ekranie i swobodę, jaką aktorzy musieli improwizować.



Rozmowa Daisy Ridley i Rachel Lambert Czasami myślę o śmierci

Tyrada ekranowa: Czasami myślę o śmierci Uderzyło mnie to tak mocno i nie wiem, czy to dlatego, że żyję w pandemii, która z tego wynika, ale poczułem, że Fran to jedna z postaci, z którymi najbardziej utożsamiam się na ekranie, jakie kiedykolwiek widziałem, i z którymi się utożsamiłem. Właściwie cała obsada, z którą się utożsamiałem, a także ich interakcje są po prostu cudowne. Daisy, co cię skojarzyło, kiedy po raz pierwszy przeczytałaś scenariusz?

Daisy Ridley: Cóż, interesujące było, że mówisz o pandemii, ponieważ doszliśmy do tego tuż pod koniec izolacji i bardzo się cieszyliśmy, że mogliśmy się spotkać. O mój Boże. Właśnie nakręciłem coś w Toronto, a Toronto było bardzo zamknięte, więc byłem bardzo odizolowany. A potem dochodzimy do tego, co, jak na ironię, jest w pewnym sensie dyskusją na temat izolacji, ale nigdy nie czułem czegoś takiego w stosunku do ludzi, ponieważ wszyscy mieszkaliśmy w tym małym miasteczku, chodziliśmy na obiady, szliśmy na drinki.






To było po prostu cudowne. Ale przeczytałem scenariusz i bardzo mi się podobał, pokochałem Fran, ale pokochałem świat. Mam wrażenie, że tak właśnie jest i, jak mówisz, interakcje, nie chodzi tylko o Fran, ale o to, jak ona jest na świecie i ludzie, którymi jest otoczona. Myślałem, że w scenariuszu jest tyle piękna, tyle radości i oczywiście trudności, ale nigdy nie było melancholii, czego nie czułem. Mam wrażenie, że to, co stworzyła Rachel, odzwierciedla to, co czułam, gdy czytałam to po raz pierwszy.



To niesamowite. Rachel, świetnie się spisałeś, reżyserując ten film i, jak powiedziała Daisy, świat wydaje się tak realny i żywy, że prawie jak patrzenie przez okno, zwłaszcza w tym biurze. Czy możesz opowiedzieć o wyzwaniach związanych z ożywieniem czegoś, co tak wielu zna i sprawieniem, że będzie się w nim żyło?






Rachel Lambert: Wyzwanie. Cóż, wyzwanie polega na tym, co właśnie powiedziałeś. Tak, czyniąc to wiarygodnym i sprawiającym wrażenie prawdziwego, ale także opierając się na humorze i przyziemności i próbując po prostu to dobrze oddać, ale także próbując dotrzeć do kawałka wewnętrznego życia Fran, gdy zanurza się to w jej bardziej romantycznym sposobie myślenia. Tak, były tam poziomy pisania, ale jest to naprawdę łatwe, gdy ma się obsadę tak dobrych aktorów.



Absolutnie. Całkowicie się z tobą zgadzam. Jest w tym filmie wers, który mnie poruszył i nie będę kłamać, zaczęły mi płynąć łzy, i jest to wers, w którym Fran mówi: „Czy chciałbyś mnie nie poznać?”. To taki subtelny, ale piękny moment, który również z tego wynika. Daisy, perfekcyjnie przekazujesz tę kwestię. Czy możesz ze mną porozmawiać o tym momencie?

Daisy Ridley: Właściwie to było takie zdanie, że ilekroć doszłam do tego w scenariuszu przed rozpoczęciem zdjęć, dosłownie płakałam za każdym razem, gdy to czytałam, bo myślałam, że ktoś miałby ochotę usunąć tę osobę z życia kogoś innego sprawi, że życie drugiej osoby stanie się lepsze. Pomyślałem sobie, że to najsmutniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem. I pamiętam ten dzień, kiedy Rachel powiedziała mi: „Fran przez całe życie chciała zadać to pytanie”.

To kulminacja tak wielu chwil i jest to najprawdziwsza, najbardziej bezbronna i odsłaniająca rzecz, jaką osoba może powiedzieć drugiej osobie, że może wszystkim innym byłoby lepiej beze mnie. I tak jak mówisz, w wierszu jest poezja, czy chciałbyś mnie poznać? Dobór słów jest taki, ale tak, pamiętam, że i tak byłem wzruszony, szczerze mówiąc, ponieważ zawsze uważałem, że ten wers jest niezwykle poruszający. Ale naprawdę myśląc o tym, co powiedziała Rachel, a mianowicie o tym, że Fran zmagała się z tym pytaniem przez całe swoje dorosłe życie, poczułam, że trudno jej powiedzieć te słowa.

Rzecz w tym, że reakcja Roberta jest taka, że ​​pamiętam, że poczułam ogromny ból, kiedy powiedział: „Nie znam cię”, ale nie był niegrzeczny. To po prostu prawda. A więc następna rzecz, w której faktycznie mówi mu, o czym myśli i dlaczego o tym myśli, to ta cudowna chwila: OK, cóż, oto jestem. Oto jestem. Jak mnie przyjmiesz? Jak to otrzymasz? A Robert przyjmuje ją w najcudowniejszy, najgorętszy z możliwych sposobów, czyli obejmuje ją. I to jest po prostu ostateczne połączenie między kimś, kto ma trudności z nawiązaniem kontaktu, a osobą, z którą próbuje się połączyć.

To jest szalone. Samo to, że o tym wspomniałeś, przywołało mi wspomnienia i poczułem ucisk w gardle, och. Rachel, uwielbiam te postacie, ponieważ wydają się takie realne. A scena w sali konferencyjnej wydawała się wyjęta z części mojego życia. Miałem wywiad grupowy, który wyglądał dokładnie tak, jak scena w sali konferencyjnej. Ile Daisy i obsada mieli miejsca do zabawy i co wnieśli do filmu, czego nie było na stronie?

Rachel Lambert: Cóż, myślę, że każdy miał prawo grać tyle, ile chciał. Ponieważ często pracuję z komikami i lubię pracować zarówno z komikami stand-upowymi, jak i improwizowanymi. Zwykle szukaliśmy ludzi z takim pochodzeniem i otaczaliśmy biuro rzemieślnikiem tego rodzaju, jak na aktora, kimś, kto będzie miał przenikliwość i będzie w stanie z łatwością sięgnąć po pozwolenie jako wykonawca. Nie dlatego, że inni aktorzy nie mogą, po prostu przyszła mi do głowy taka myśl podczas procesu castingu. W rezultacie nie zrazili się tym potwierdzeniem pozwolenia.

A wtedy naprawdę spróbowałbym po prostu zobaczyć, co działa, a następnie co mogłoby sprowadzić ludzi z kursu, a następnie spróbować delikatnie przesunąć ich z powrotem lub wiedzieć, kiedy zacząć stąd, lub spróbować mimo to. Nie będę udawać, że zawsze wiedziałam, co robić, ale starałabym się naprawdę dobrze zwracać uwagę na to, okej, to nas tu zabiera. Chodźmy tutaj. Przejdźmy do tej osobowości. I zdecydowanie były chwile, kiedy pozwalałem ludziom trochę za bardzo, ale to był nasz pierwszy dzień zdjęć. Chciałem też stworzyć dobrą atmosferę.

Daisy Ridley: OK. Do tego Meghan Stalter, królowa. Było takie ujęcie, w którym dosłownie, nie żartuję, ona mówiła przez pięć do dziesięciu minut, a ja dosłownie siedziałem i myślałem, cóż, nikt nigdy nie będzie mógł tego użyć, ale to było cholernie zabawne. Mówiła o wysyłaniu SMS-ów za kierownicą lub o byciu za kierownicą. Wszyscy dosłownie posikali się ze śmiechu. Mogliśmy usłyszeć. Pamiętam, jak Alex śmiał się na korytarzu i wszyscy wiedzieli, że nie możemy tego użyć, ale było tak dobrze.

Rachel Lambert: Myślę, że pięć do dziesięciu minut zdziałało więcej w budowaniu biura.

Daisy Ridley: Tak. Tak.

Rachel Lambert: Musisz wykonywać te telefony. Podejmujesz decyzje, szczególnie pierwszego dnia, nie tylko dotyczące zasięgu, ale także tworzenia atmosfery, tworzenia świata.

Daisy Ridley: Mhm.

Rachel Lambert: Kiedy Meg rozpłakała się, pomyślałam, że to tylko klej.

Daisy Ridley: Tak.

Rachel Lambert: Dostajemy klej.

Daisy Ridley: Tak.

Rachel Lambert: I jak to powiedzieli ekipa do wykonawców, było cudownie.

To jest niesamowite. A teraz, Daisy, czego dowiedziałaś się o sobie, grając Fran?

Daisy Ridley: Ciekawe. Nie wiem, ile nauczyłem się o sobie, grając Fran, ale na pewno nauczyłem się o sobie jako o wykonawcy pod względem kontroli. Rozmawiałem o tym z Rachel, ale miałem ciekawą rzecz, że właśnie wróciłem z pracy, która była szeroka, średnia, blisko, blisko, blisko, blisko. Bywały chwile, gdy zastanawiałem się, czy mamy wystarczający zasięg? Ciągle zapewniano mnie, że tak jest, a także, kim do cholery jestem, żeby mówić, czy mamy wystarczający zasięg? Ale pamiętam, że pomyślałem: och, muszę to oddać wiatrowi. To tak naprawdę po pierwsze nie ma nic wspólnego ze mną, ale także zgłosiłem się do filmu Rachel.

To jest film Rachel, to jest jej pogląd na to, czym jest ten film. I oglądanie pierwszego cięcia, które było ostatnim cięciem, jakie kiedykolwiek widziałem, ponieważ było doskonałe i genialne. Pamiętam, jak tam szedłem, o mój pieprzony Boże. Wiedziała dokładnie, czego potrzebowała i dokładnie wiedziała, czego chciała. Każde ujęcie i każda konfiguracja była całkowicie zamierzona. A powodem, dla którego nie nakręciliśmy mnóstwa różnych relacji, jest to, że Rachel wiedziała, czego chce. I to ciekawe, że ostatni reżyser, z którym pracowałem, Martin Campbell, był pod tym względem podobny. I teraz jest taka wolność, że można powiedzieć: „Tak, zgadzam się na przejażdżkę”, niezależnie od tego, jaka to przejażdżka.

Właściwie prawdopodobnie chodziło o kontrolę i oczekiwania co do tego, czym jest robienie filmu i jak ludzie pracują. To nie jest nakazowe. A to, co zrobiła Rachel, jest dla niej bardzo indywidualne. A oglądając film, pomyślałem: och, to było idealne. Cały zasięg był dokładnie taki, jaki powinien być. I właściwie nic się nie zmarnowało, bo prawdopodobnie nie było mowy: „Po prostu nie będziemy korzystać z tego zasięgu”. To było takie zamierzone.

O Czasem myślę o śmierci

Fran, która lubi myśleć o śmierci, rozśmiesza nowego faceta w pracy, co prowadzi do randek i nie tylko. Teraz jedyną rzeczą, która stoi im na drodze, jest sama Fran.

Czasami myślę o śmierci trafi do kin 26 stycznia.

Źródło: Screen Rant Plus

Czasami myślę o śmierci
PG-13 Komedia Dramat Romans

Czasami myślę o śmierci to dramat/komedia romantyczna oparta na filmie krótkometrażowym Stefanie Abel Horowitz. Daisy Ridley wciela się w Fran, niezdarną, introwertyczną pracownicę biurową, która w wolnych chwilach marzy o śmierci. Kiedy Robert (Dave Merheje) przybywa do firmy, rozpoczyna pracę i zaczyna narzucać Fran swoją życzliwą naturę, ona odkrywa, że ​​jej bańka powoli zostaje przełamana – i może nawet odkryć w nim romantyczny potencjał.

Data wydania
26 stycznia 2024 r
Dyrektor
Rachel Lambert
Rzucać
Katy Wright-Mead, Daisy Ridley , Dave Merheje , Parvesh Cheena , Marcia DeBonis , Meg Stalter , Brittany O'Grady
Czas wykonania
91 minut
Pisarze
Kevin Armento, Stefanie Abel Horowitz i Katy Wright-Mead
Studio(a)
Filmy o słodkich pomidorach, Strona pięćdziesiąt cztery produkcje, Produkcje punktowe, Filmy z odbiciem lustrzanym
Dystrybutor(zy)
Laboratoria oscyloskopowe