Przyjrzyjmy się niektórym z najlepszych i najgorszych cech X-Men: The Last Stand, aby określić, czy naprawdę jest tak zły, jak mówią ludzie.
Po definiującym gatunek sukcesie drugiego Foxa X Men filmu, oczekiwania były bardzo wysokie co do ich ostatniej części zakładanej trylogii, i X-Men: Ostatni bastion szybko stał się synonimem skrajnej porażki gatunku po jego wydaniu.
Threequel został uznany za ogromne rozczarowanie, biorąc pod uwagę siłę swojego poprzednika i podstawę uwielbianej komiksu „Dark Phoenix Saga”, z której czerpał najwięcej inspiracji. Przyjrzyjmy się niektórym z najlepszych i najgorszych cech X-Men: Ostatni bastion aby ustalić, czy rzeczywiście jest tak źle, jak mówią ludzie.
10Tak nie jest: Magneto nadal jest wielkim złoczyńcą
Występ Iana McKellena jako ulubionego przez fanów złoczyńcy Magneto dał widzom filmowym nie tylko doskonałe przedstawienie postaci, ale także kultowy występ sam w sobie.
Podróż złoczyńcy od ofiary Holokaustu do de facto faszysty dobiega końca w Ostatni bastion z odpowiednim testem determinacji pozornie niezniszczalnej postaci.
9To: Bezkierunkowa fabuła
Tyle z tego, co sprawiło, że było drugie X Men film tak ukochany, jak pochodzi z faktu, że miał tak wyraźne poczucie kierunku w swojej fabule.
Wydarzenia w filmie prowadzą wszystkich głównych bohaterów do konfrontacji w finale, ale do ostatecznej rozgrywki Ostatni bastion wydaje się być bardziej obowiązkowa niż cokolwiek innego, a droga do celu wije się przez sceny, w których nawet główni bohaterowie nie mają pojęcia, co mają robić.
8Nie jest: ciekawe koncepcje
X-Men: Ostatni bastion wydobywa przyzwoitą opowieść o nadużyciach mocy ze strony Mrocznego Feniksa, ale nie jest to jedyny komiks, z którego czerpie inspirację.
Pomysł `` lekarstwa '' na zmutowany gen X jest jednym z najbardziej interesujących filozoficznie kluczy, jakie kiedykolwiek wrzucono w tryby mocno moralnego wszechświata filmów X-Men i wprowadza dynamikę do głównej koncepcji, którą większość postacie i publiczność, o których nigdy wcześniej nie myśleli.
7To: Rozczarowujące interpretacje klasycznych postaci
Oprócz rozczarowującej obsługi kosmicznie ogromnego aspektu Mrocznego Feniksa w historii, w grze jest wiele postaci X-Men: Ostatni bastion którzy nie są sprawiedliwi.
Podstawa franczyzy Mystique jest w filmie dosłownie porzucona, a ulubiona przez fanów postać Juggernaut staje się niefortunnym żartem.
6Nie jest: nieoczekiwane zgony głównych postaci
Fani, którzy nie dostają tego, czego chcą od historii, niekoniecznie są złą rzeczą i X-Men: Ostatni bastion dość często wyrywa dywanik spod publiczności i swoich bohaterów.
W przypadku postaci z supermocą, które wydają się niezwyciężone (lub w niektórych przypadkach są niezwyciężone), może być trudno zrobić coś naprawdę nieoczekiwanego i zmienić ton i Ostatni bastion jest dość szokujący śmiercią głównych bohaterów w sposób, w jaki żaden film komiksowy nie był od tamtej pory.
5Jest: Historia jest zbyt pośpieszna
Jest w tym pewna deliryczna, a nawet koszmarna cecha X-Men: Ostatni bastion powtórzy się to w drugiej adaptacji opowieści o Mrocznym Feniksie.
Występują ogromne zmiany w rdzeniu narracji i nigdy nie ma wystarczającej przerwy w tempie wydarzeń, aby publiczność właściwie przetworzyła ogromne zmiany.
4Tak nie jest: to ustawia kolejne 13 lat filmów X-Men
Tyle tego, co stworzyło X-Men: Ostatni bastion tak rozczarowujące w momencie premiery było to, że fani nie mieli pojęcia, kiedy i czy kiedykolwiek zobaczą ponownie X-Men na ekranie.
Oczywiście wydaje się to teraz dziwne, ale to było lata przed nawet początkiem MCU, nie mówiąc już o jego głównych sukcesach. Nie można było wtedy wiedzieć, jak bardzo filmy X-Men opłacą się w każdym najmniejszym szczególe Ostatni bastion , wskrzeszenie i przywrócenie profesorowi X i magnes , rozwijając Wolverine'a w pełnym wymiarze, a nawet wracając do historii Mrocznego Feniksa z innego punktu widzenia.
3To: To krok wstecz dla franczyzy
Bez względu na to, jak patrzysz na progresję filmów o superbohaterach, czy tylko filmów Marvela (lub nawet tylko filmów X-Men), Ostatni bastion to niezaprzeczalny krok wstecz w stosunku do tego, co sama seria dowiodła, że jest możliwa w ramach tego gatunku.
Bogate występy i satysfakcjonujące wątki fabularne z poprzedniego filmu zniknęły i zostały zastąpione czymś o wiele bardziej skoncentrowanym na zapewnieniu spektaklu zamiast wpływu emocjonalnego.
dwaNie jest: efekty
Podczas gdy niektóre z jej bardziej praktycznych aspektów mogą pozostawiać wiele do życzenia w sekwencjach akcji, wiele z nich X-Men: Ostatni bastion Efekty cyfrowe bardzo dobrze się postarzały.
Pokazy mocy Magneto i Jean Grey są wizualnie zabawne, a nawet wciąż inspirujące, nawet jeśli film nie przesadzi z określoną sekwencją.
1Tak nie jest: to jest lepsze niż większość filmów o superbohaterach
Trudną lekcją, której fani komiksów musieli się nauczyć, szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat, jest to, że filmy o superbohaterach faktycznie są gorsze niż Ostatni bastion .
W rzeczywistości, teraz, gdy wyłączne panowanie Foxa nad filmami X-Men dobiegło końca, X-Men: Ostatni bastion nie jest prawdopodobnie nawet najgorszą filmową adaptacją sagi Dark Phoenix.