Recenzja „Sesji”.

Jaki Film Można Zobaczyć?
 

Widzowie zainteresowani filmem, który traktuje o seksie i miłości w sposób zarówno nieskrępowany, jak i pełen humoru, powinni bardzo rozważyć obejrzenie tego filmu.

Scenarzysta/reżyser Ben Lewin's Sesje zdobył zarówno Nagrodę Publiczności, jak i Nagrodę Specjalną Jury na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Sundance i rozpoczął wolno rozwijającą się limitowaną premierę, będąc jednocześnie sprzedawanym pod tytułem „Festiwalowy Hit Roku”. Film oparty jest na autobiograficznych pismach Marka O'Briena, bostońskiego poety i dziennikarza, który całe swoje dorosłe życie spędził w żelaznym płucu po wyniszczającej chorobie polio w dzieciństwie (prolog filmu zawiera nawet materiały archiwalne z reportażu o prawdziwym O'Brienie).





Sesje opowiada o tym, jak w 1988 roku, w wieku 38 lat, O'Brien (powołany do życia przez Johna Hawkesa) postanowił stracić dziewictwo i poprosił o pomoc Cheryl Cohen-Greene (Helen Hunt), profesjonalną seksualną surogatkę - jest seksterapeutą, który angażuje się w relacje fizyczne z pacjentem. Następnie O'Brien z niepokojem, ale chętnie, z pomocą Cheryl, a także zachętą ze strony jego rozsądnej, ale życzliwej opiekunki Very (Moon Bloodgood) i otwartego księdza, ojca Brendana, rozpoczyna własną seksualną dojrzałość (William H. Macy).






Co w tym takiego satysfakcjonującego Sesje w ten sposób bada wzajemne powiązania duchowości i zmysłowości w kliniczny, ale bardzo współczujący i dorosły sposób, a jednocześnie wystarcza jako wzruszający i bardzo zabawny portret niezwykłego życia O'Briena. Co więcej, praca nad scenariuszem Lewina (w większości) nie jest zainteresowana poruszaniem strun serca publiczności, a jego podejście do wizualnego opowiadania historii nie jest natrętne ani nadmiernie stylistyczne; podobnie obsada filmu rezygnuje z histerii i popisów na rzecz wiarygodnych kreacji, które pasują do emocjonalnego tonu w dowolnym momencie. Stąd, jako całość, Sesje nie wydaje się być przeciętnym dramatem przyciągającym nagrody.



John Hawkes w „Sesjach”

Częściowo można to przypisać temu, jak O'Brien jest przedstawiany, poprzez połączenie pisarstwa Lewina i aktorstwa Hawkesa. Ten ostatni spełnia fizyczne wyzwanie związane z rolą, dostosowując wiecznie przechyloną głowę, osobliwy głos i sztywną postawę ciała z niewygodnym łukiem w dolnej części kręgosłupa (choć oczywiście jego muskulatura jest nieco zbyt dobrze rozwinięty jak na sparaliżowanego pisarza). Na szczęście Hawkes unika sprawiania, by jego przemiana wydawała się czymś więcej niż sztuczką – zamiast tego gra O'Briena w poważny sposób, czyniąc go wiarygodnym jako kogoś, kto jest świadomy swojej emocjonalnej naiwności, a jednocześnie ma poczucie autoironiczne humoru na ten temat.






Hunt wyróżnia się również w roli Cheryl, inteligentnej, ale niedoskonałej kobiety, która bez wątpienia czuje się dobrze ze swoim ciałem i seksualnymi/emocjonalnymi pragnieniami; jest wrażliwość na jej sceny z Hawkesem, która unika stania się twee lub fałszywie sentymentalną. Podobnie dyskusje między Hawkesem i Macy są dość zabawne i czułe, dzięki szczeremu sposobowi, w jaki O'Brien szczegółowo opisuje swoją seksualną podróż do odkrycia wspierającemu (choć cicho oszołomionemu) ojcu Brendanowi. Ich „komplementarne sesje” odzwierciedlają wewnętrzny ruch O'Briena w kierunku znalezienia wspólnej płaszczyzny między jego przekonaniami religijnymi a zmysłowymi pragnieniami (które, w odświeżającym wydaniu, są sugerowane jako polubowne); jest to wprawdzie trochę oczywiste narzędzie do kadrowania narracji, ale mimo to dobrze obsługiwane.



William H. Macy i John Hawkes w „Sesjach”






Wydaje się, że Lewin ogólnie czuje się dobrze, pozwalając fabule rozwijać się naturalnie, nie pozwalając jej poczuć się bezkształtną lub zaczynać meandrować. Jest kilka przypadków, w których postępowanie staje się bardziej dramatyczne (np. kiedy Cheryl zaczyna zmagać się ze swoimi uczuciami do O'Briena), ale na szczęście nie zmierzają one przewidywalną drogą – ani nie kolidują zbyt wiele z skądinąd organicznym przepływem narracji. Jak wspomniano wcześniej, Lewis unika używania kątów kamery lub wyborów estetycznych, które zwracają na siebie nadmierną uwagę; nawet para sekwencji osadzonych w umysłach O'Briena i Cheryl działa, ponieważ ich na wpół podświadome skojarzenia wydają się autentyczne i autentyczne.



Na wiele sposobów, Sesje przypomina jeden z prawdziwych wierszy O'Briena (które są włączone do tej historii) - to znaczy nie jest ani bezbłędny, ani pełen wdzięku pod względem techniki, ale ogólnie tak delikatny i szczery (a także beztroski o bycie głębokim), że staje się tym bardziej wzruszające i łatwe do docenienia. Widzowie zainteresowani filmem, który traktuje o seksie i miłości w sposób zarówno nieskrępowany, jak i pełen humoru, powinni bardzo rozważyć obejrzenie tego filmu.

Oto zwiastun pt Sesje :

-

Sesje nadal jest grany w limitowanej wersji, ale w nadchodzących tygodniach zostanie rozszerzony na więcej kin. Ma ocenę R ze względu na silną seksualność, w tym graficzną nagość i szczere dialogi.