Recenzja Resident Evil: Afterlife

Jaki Film Można Zobaczyć?
 

Resident Evil: Afterlife jest krokiem naprzód dla gry wideo, która stała się franczyzą filmową, ale wciąż nie jest świetnym filmem akcji zombie.





Resident Evil: Afterlife to czwarta odsłona serii zombie apokalipsy opartej na horrorach z serii survival horror firmy Capcom. Oryginalny Resident Evil Film był niezapomnianą, ale przyjemną adaptacją horroru akcji. Fabuła była zawikłana, ale skupiono się tylko na grupie ocalałych, którzy uciekali z opanowanego przez zombie podziemnego ośrodka badawczego. Skręt na końcu filmu oddzielił franczyzę od materiału źródłowego gry wideo - zdetonując możliwe do opanowania skupienie w ogólnoświatową apokalipsę.






W rezultacie widzowie przeszli przez dwie nijakie i oburzające kontynuacje: Resident Evil: Apocalypse i Resident Evil: Extinction każdemu brakuje spójnego kierunku narracji. Resident Evil: Afterlife jest obciążony skutkami poprzednich filmów i chociaż udaje mu się ulepszyć inne sequele, nadal wiąże się z własnym zestawem problemów.



Z przodu widzowie, którym podobały się pierwsze trzy filmy, a także filmy pogromców „na przekór wszystkiemu”, takie jak Męt lub Legion , spodoba się co Resident Evil: Afterlife oferuje. Ponadto istnieje wiele ponadprzeciętnych sekwencji walk, aby najpierw strzelać, a później zadawać pytania, co sprawia, że ​​fani akcji są zadowoleni. Jeśli szukasz filmu o zombie z mózgiem (gra słów w zamierzeniu) lub porywającego, trzymającego w napięciu filmu akcji, Życie pozagrobowe prawdopodobnie nie zaspokoi twoich szczególnych zachcianek.

Jednak fani serii gier, którzy mogli zrezygnować z serii filmów, z powodu braku szacunku dla materiału źródłowego, mogą w rzeczywistości chcieć dać Życie pozagrobowe strzał - ponieważ kilka postaci z serii odegrało znaczące role w najnowszej odsłonie. W rzeczywistości z każdą mijającą sekundą wydawało się, że scenarzysta / reżyser Paul W.S. Anderson (który również napisał / wyreżyserował oryginał Resident Evil film) próbował utkać Życie pozagrobowe z powrotem do kanonu franczyzy - tak jak zostało to przedstawione w grach.






Resident Evil: Afterlife kontynuuje historię Alice (Milla Jovovich), która próbuje zemścić się na ulubieńcu franczyzy, Albercie Weskerze (Shawn Roberts) i Umbrella Corporation - firmie bioinżynierii odpowiedzialnej za eksperymenty genetyczne, które doprowadziły do ​​globalnej apokalipsy zombie. Pierwsze czterdzieści pięć minut filmu to odpowiednik tego, jak Anderson bierze czerwonym długopisem do wszystkiego, co tworzyło poprzednie Resident Evi l tandetne i bezduszne odcinki - wiele bardziej absurdalnych wątków zostaje oczyszczonych, a historia osadza się w łatwiejszej do opanowania narracji: dochodzenie Alice w Arkadii - strefie wolnej od zombie, w której ocaleni próbują odbudować ludzką cywilizację.



W swoich poszukiwaniach Alice ponownie łączy się z Claire Redfield (Ali Larter) i oboje podróżują do Los Angeles, gdzie spotykają zombie-food, mam na myśli drugoplanową obsadę. Nowi ocaleni to w większości hollywoodzkie karykatury, dosłownie: Bennett (Kim Coates) jest złośliwym producentem filmowym, Kim Yong (Norman Yeung) jest nadgorliwym stażystą Bennetta, Crystal (Kacey Barnfield) jest aspirującą aktorką, a ich lider, Luther West (Boris Kodjoe), jest gwiazdą koszykówki. Nie są to straszne postacie, ale ich wzornictwo ujawnia największy problem z filmem, a także z samym filmem Resident Evil seria filmów: filmy nie opowiadają o ludziach próbujących przetrwać w apokalipsie zombie, ale o znalezieniu najbardziej intensywnych, przesadnych sposobów zabijania zombie w apokalipsie.






Nie ma nic złego w filmie o bezmyślnym koszeniu zombie, jeśli zawiera on mnóstwo świetnych scenariuszy akcji, ale Życie pozagrobowe ma za dużo przestojów i traktuje siebie zbyt poważnie, by odnieść sukces w byciu kampową zabawą. Stawka jest zbyt wysoka, nie mówimy o jeziorze w Arizonie ani o pojedynczej misji samobójczej, mówimy o globalnej apokalipsie zombie. Na początku filmu Alice narzeka na możliwość, że może być ostatnią niezainfekowaną osobą na świecie. W rezultacie trudno jest poczuć szczególną ulgę, gdy odkrywa innych ocalałych - a oni są najbardziej jednowymiarową grupą ludzi, jaką można sobie wyobrazić.



To powiedziawszy, Andersonowi udaje się zbudować intrygę i złożoność wokół późnego członka grupy, mężczyzny uwięzionego w szklanej izolatce podobnej do Hannibala w piwnicy więzienia, gdzie Alice i ocaleni zostają zaszyci. Fani serii gier rozpoznają postać graną przez Wentwortha Millera. Po jego wydaniu historia, dynamika postaci i przyszłe części franczyzowe natychmiast stają się bardziej atrakcyjne.

Druga połowa filmu pokazuje, że Anderson próbuje zbudować Resident Evil narracja, która nie jest zależna od bezdusznej Alice, która skopała tyłek, która została dostarczona przez serię - dając jej miejsce na rozwój (a także mocno zapożyczoną z gry z zeszłego roku Resident Evil 5 - co jest bardziej akcją niż survival horror). Anderson przedstawia nowy typ zombie, który fani serii gier rozpoznają jako działający wirus Uroboros - zdolny do 28 dni później - szybkie ruchy w stylu zamiast tasowania zombie. Reżyser wprowadza także Kata Majini. Mimo że potworność pozostaje całkowicie niewyjaśniona, jego obecność pomaga przełamać sceny ataku hordy zombie - i wygląda i porusza się znacznie lepiej niż Nemesis w Resident Evil: Apocalypse .

Gdy ocaleni próbują uciec, fabuła nie oferuje wielu niespodzianek, ale przynajmniej udaje się pozostać na torach. W porównaniu z poprzednimi filmami historia rozwija się w rozsądny sposób i oferuje po drodze kilka zabawnych chwil.

Widzowie, którzy czekają kilka minut po rozpoczęciu napisów końcowych, będą mogli zasmakować tego, co nadejdzie Resident Evil: Revelations (lub jakkolwiek zdecydują się nazwać piąty film z serii). Trudno sobie wyobrazić, że zbliżenie się do zawiłej historii w Resident Evil gry wideo mogą być pozytywnym atrybutem, ale jeśli Życie pozagrobowe udaje się w jednej rzeczy, wprowadza lepszą grupę głównych bohaterów - zamiast rutyny samotnego wilka Alicji.

Resident Evil: Afterlife został nakręcony w 3D i nie cierpi z powodu okropnego dopasowania 3D w postprodukcji (np Starcie Tytanów ). Nie oznacza to jednak, że efekty 3D cokolwiek dodają do doświadczenia. Wszyscy to wiemy Awatara podniósł poprzeczkę dla kręcenia filmów 3D dzięki przemyślanemu wykorzystaniu subtelności Camerona - pozwalając, by grafika Pandory mówi sama za siebie. Anderson nie jest taki subtelny: gwiazdy ninja lecą na ekran, miecze przebijają jamę klatki piersiowej i wystają z ekranu, Alice nurkuje przez szklaną tacę, gdy patrzymy, jak spada z ekranu. Format udaje się jedynie przypominać nam o fizycznej bliskości ekranu.

Efekt jest szczególnie rozpraszający w sekwencji otwierającej, w której wiele klonów Alicji szturmuje obiekt Umbrella. Połączenie kopiowania i wklejania CGI Jovovichs, a także efektów 3D zapewnia rozmyte i rozpraszające wrażenia. Efekty mają pierwszeństwo przed narracją i kilkakrotnie postać robi coś, co zostało zaprojektowane tak, aby wyglądać fajnie w 3D, ale nie ma sensu w tragicznych sytuacjach walki przedstawionych w filmie.

Jak wspomniano wcześniej, poleganie na tym, co byłoby zabawne, nad tym, co ma sens, może zadziałać (zdaję sobie sprawę, że to zawieszenie niewiary 101) w filmie takim jak Zombieland , gdzie aktorzy i filmowcy żartują. Jednak obsada i twórcy filmowi Resident Evil: Afterlife traktuj ten film bardzo poważnie (ciężko mi jest pomyśleć o jednym humorystycznym momencie), w wyniku czego trudno im wybaczyć, że nie zapewniają lepszej akcji, 3D lub zombie-apokalipsy.

Resident Evil: Afterlife nie jest tak dobry jak oryginalny film, ale jest krokiem naprzód dla serii - chociaż nadal działa z dość głębokiej dziury. To powiedziawszy, biorąc pod uwagę kierunek i wybory narracyjne, których Anderson dokonuje w drugiej połowie, prawdopodobnie jestem bardziej podekscytowany możliwościami, które mógłby zbadać w piątej połowie Resident Evil film, niż ja o tym, co on już umieścił w filmie Resident Evil: Afterlife .

Śledź nas na Twitterze @ benkendrick i @ przesiewacz i daj nam znać, co myślisz o filmie.

Resident Evil: Afterlife jest dziś w kinach na ekranach 2D, 3D i IMAX 3D.

Nasza ocena:

2,5 z 5 (dość dobrze)