Wywiad z Leslie Mannem: Witamy w Marwen

Jaki Film Można Zobaczyć?
 
Opublikowano 22 grudnia 2018 r

Przeprowadzamy wywiad z gwiazdą „Witamy w Marwen”, Leslie Mannem, na temat pierwszej pracy z rejestracją występów i tego, czego widzowie dowiedzą się z filmu.





dodaj kod iframe wewnątrz tagu nonscript dla crwalera






Leslie Mann to komik i aktorka, która pracowała przy takich filmach jak m.in 40-letnia dziewica ze Stevem Carellem, Podrzucony z Sethem Rogenem i Blokery z Johnem Ceną. Jej najnowszy film to Witamy w Marwen w reżyserii Roberta Zemeckisa. Gra w nim Nicol, sąsiadkę Marka, granego przez Steve’a Carella, który próbuje odbudować swoje życie po poważnej traumie.



MapleHorst: Po pierwsze, Leslie, świetna, świetna robota. Ten film niesie ze sobą tak wiele przesłania na wiele różnych sposobów. Nie mogę zacząć o tym rozmawiać. Czy możesz ze mną porozmawiać o występie [motion Capture]? Ponieważ tak naprawdę nie robisz ich zbyt wiele. Opowiedz mi więc o tym doświadczeniu. Ponieważ to, co tutaj robią z technologią, jest całkiem innowacyjne.

Leslie Mann: Robię to po raz pierwszy.






MapleHorst: Naprawdę?



Leslie Mann: Tak, to było naprawdę interesujące. Nosimy te szare kombinezony z małymi czujnikami i pracowaliśmy w dużym magazynie, z zielonym, zielonym magazynem. Masz bardzo minimalne rekwizyty i wszystko jest super proste. A potem, kiedy pracowaliśmy, odgrywasz sceny tak, jak zwykle. Musisz po prostu trochę bardziej uruchomić swoją wyobraźnię, aby dowiedzieć się, jak wyglądałaby Twoja garderoba lub jaka byłaby sceneria. Ale kiedy kręciliśmy, przechwytywanie wydajności, jak to się nazywa. Nazywałem to przechwytywaniem ruchu, ale chyba nazywa się to przechwytywaniem wydajności. Mogliśmy spojrzeć na monitory i zobaczyć, jak natychmiast się ożywiamy.






MapleHorst: Och, naprawdę?



Leslie Mann: Tak. Więc było naprawdę fajnie. Różnica między przechwytywaniem ruchu a przechwytywaniem wydajności polega na tym, że jest to krok naprzód w stosunku do przechwytywania ruchu. Ponieważ oddaje emocje na twarzy. Dzięki temu lalki czują się bardziej jak prawdziwa osoba.

MapleHorst: Jaka była więc Twoja pierwsza reakcja, gdy zobaczyłeś siebie w postaci lalki?

Leslie Mann: Cóż, pomyślałem: To w niczym nie przypomina mnie. [chichocze] Nie wyglądam tak. Ale potem zdałam sobie sprawę, że dokładnie tak wyglądam.

MapleHorst: Jeśli chodzi o Roberta, jest on mistrzem opowiadania historii. Czy możesz porozmawiać ze mną o tym, jak to pomogło wpłynąć na twój występ? Ponieważ w zasadzie jesteś w pokoju, pustym pokoju, ze swoimi kostiumami i kilkoma rekwizytami. Więc porozmawiaj ze mną o tym, jak on pomaga to poinformować.

Leslie Mann: Cóż, kiedy rozmawiałem z nim po raz pierwszy, rozmawiał ze mną o filmie przez około dwie i pół godziny. I było tak, jakby miał już w głowie nakręcony film, jakby był już skończony. Jakby istniał. I tak przez cały czas wiedział dokładnie, czego chce. Poczułem, że jestem w bardzo bezpiecznych, kompetentnych rękach. Na każde pytanie, jakie miałem, był tam z odpowiedzią. To świetny reżyser aktorski.

MapleHorst: Historię Marka Hogancampa można uznać za inspirującą, ale zaczyna się od tragedii. Co masz nadzieję, że widzowie wyniosą z jego historii?

Leslie Mann: Może otworzy im oczy na zmagania ludzi. I jak trudno jest ludziom, którzy czują się inni, którzy borykają się z problemami w swoim życiu. O wiele lepiej i łatwiej jest być miłym niż osądzającym i okrutnym. Na dłuższą metę będzie to lepsze dla nas wszystkich.

MapleHorst: Wykonaliście świetną robotę, opowiadając tę ​​historię. Dziękuję bardzo.

Leslie Mann: Dziękuję bardzo.

Więcej: Wywiad z Robertem Zemeckisem dla Welcome to Marwen

Kluczowe daty wydania

  • Witamy w Marwen
    Data wydania: 21.12.2018