Recenzje TVMaplehorst Roba Frappiera Dom diabła
Zobaczmy, czy to brzmi znajomo: atrakcyjna i sympatyczna studentka podejmuje pracę jako opiekunka do dziecka w skrzypiącym starym domu, mimo że wiemy (i ona wyczuwa), że dzieje się coś przebiegłego. Jeśli myślisz sobie: „Byłem tam, zrobiłem to”, proszę, abyś mimo to kontynuował czytanie.
Podczas gdy Ti West Dom diabła może brzmieć znajomo, mocna mieszanka suspensu, przerażenia i krwi jest warta ceny wstępu.
Chociaż nakreśliłem już nieco fabułę, pozwólcie, że uzupełnię jeszcze kilka szczegółów. Samantha (w tej roli debiutantka Jocelin Donahue) potrzebuje szybkiej gotówki, aby wyprowadzić się z pokoju w akademiku do własnego mieszkania. Spacerując po kampusie, widzi ogłoszenie o opiekunce do dziecka i dochodzi do wniosku, że może to być łatwy sposób na zarobienie pieniędzy. Po przybyciu do domu, który jest schowany głęboko w lesie i przypomina Horror Amityville , Sam poznaje swojego pracodawcę, uprzejmego, ale nieco złowrogiego pana Ulmana (w tej roli zawsze wspaniały Tom Noonan).
W tym momencie Sam dowiaduje się, że nie będzie opiekować się dzieckiem, ale zamiast tego będzie opiekować się starszą matką Ulmana. Chociaż próbuje uchylić się od tej pracy, Ulman oferuje jej zbyt dużo pieniędzy, by się oprzeć, a ona zostaje, wbrew ostrzeżeniom swojej przyjaciółki Megan (Greta Gerwig). Podobnie jak Megan, my, widzowie, wiemy, że Sam popełniła błąd, z czego sama zdaje sobie sprawę, węsząc po domu. Dość powiedzieć, że Ulmanowie mają plany wobec młodego Sama i, jak wyraźnie wskazano w tytule, angażują w to Diabła. Och, czy wspominałem, że jest zaćmienie Księżyca? Z pewnością domyślasz się, co czeka Sama.
Dom diabła to powrót do prostszych czasów horroru. Od odpowiednich dla epoki rekwizytów (wielkie walkmany, telefony z obrotowym wybieraniem itp.) i ziarnistej taśmy filmowej, po niesamowitą ścieżkę dźwiękową ciężkiego syntezatorowego rocka i oszczędnych, ale groźnych skrzypiec i pianina, film autentycznie naśladuje wygląd i dźwięk horroru z początku lat 80. Podczas gdy inni reżyserzy mogliby wykorzystać lata 80. jako wymówkę, by uczynić swój film tandetnym, Ti West rozumie, że najlepszą rzeczą w horrorze z lat 80. nie była jego tandeta, ale raczej nacisk na powolne napięcie.
Do tego film toczy się w zabójczym tempie (i to w najlepszy możliwy sposób). Wędrując po domu, robiąc pozornie normalne rzeczy (napełniając butelkę wodą, czytając książkę), West trzyma twarz Sama w kadrze, oszukując publiczność, by pomyślała, że coś może się wydarzyć za każdym razem, gdy odwróci głowę. Kiedy nie jesteśmy w ciasnych kadrach, West wybiera szerokie ujęcia wprowadzające, w których kamera porusza się na tyle wolno, że czujemy, że ktoś może obserwować Sama z cienia. To potężna mieszanka kinematografii, która trzyma cię na krawędzi siedzenia. W miarę jak noc mija, a Sam staje się coraz bardziej paranoiczna na punkcie swojej sytuacji, jesteśmy tam z nią, chwytającą nasz wyimaginowany nóż, by odeprzeć nieuchronnie krwawe zakończenie.
Mówiąc o zakończeniu, może to być jedyna część filmu, która nie działa do końca. Nie zrozumcie mnie źle, zakończenie jest nadal bardzo przerażające (i bardzo krwawe), ale po 70 minutach jeżącego włosy napięcia prawie niemożliwe jest sprostanie poczuciu przerażenia widza. Warto zauważyć, że pod koniec filmu nastąpiła poważna zmiana stylistyczna, faworyzująca intensywne efekty wizualne i chwiejne zdjęcia w stosunku do poprzednich zdjęć do filmu, demonstrując zdolność Westa do wykorzystania kamery zarówno jako narzędzia do wprowadzenia nas do filmu, jak i do dławienia. nas, gdy już tam jesteśmy. Pomimo bardzo niewielkiego rozczarowania filmu na końcu (i to naprawdę niewielkie), West pracuje nad satysfakcjonującym, choć nieco przewidywalnym zwrotem akcji w ostatniej scenie, która sprawi, że uśmiechniesz się wbrew sobie.
Dla niektórych miłośników horrorów – najprawdopodobniej fanów brutalnych przeróbek slasherów, takich jak Rob Zombie Halloween - Dom diabła może być zbyt powolny ze zbyt małą siłą. Jednak dla purystów gatunku jest bardzo niewiele rzeczy, których nie można lubić w filmie. Mogę tylko mieć taką nadzieję Dom diabła , wraz z intensywną rozrywką tego lata Zaciągnij mnie do piekła i mała-Indie-która-może Aktywność paranormalna , reprezentują niewielką zmianę w sposobie, w jaki Hollywood myśli o horrorze.
Dom diabła jest w kinach od 30 października, chociaż film jest dostępny na Amazon Video i innych usługach na żądanie od początku października. Jeśli możesz, polecam obejrzenie tego filmu w kinie. Kinematografia, grafika i dźwięk są zbyt dobre, by marnować je na małym ekranie.