My tutaj o godz TVMaplehorst postaraj się pozostać w kontakcie z naszymi czytelnikami (jeśli nie widziałeś naszych epickich sekcji z komentarzami) i zwykle – choć po wielu debatach – nasze fora osiągają pewien rodzaj równowagi opinii – choćby tylko osiedlenie się w zwykłej lewicy, prawicy, widmo średniego poziomu.
Reakcja na Dystrykt 9 , fabularny debiut Neila Blomkampa o cudzoziemcach-uchodźcach mieszkających w Johannesburgu w RPA był zaskakujący. Podczas gdy film zarabia wysokie uznanie krytyków ( w tym nas ) i cieszył się mocny weekend otwarcia w kasie wciąż krąży opinia mniejszości, że ten film nie jest tak wspaniały, jak ludzie mówią. I pomimo wysokich pochwał od prawie wszystkich z nas na TVMaplehorst pracowników, znaczna część naszych czytelników spotkała się z ostrą krytyką.
Porozmawiajmy o tym! W czym jest tak dobrze (lub tak źle). Dystrykt 9 ?
[OSTRZEŻENIE: ten artykuł zawiera duże spoilery dotyczące Dystrykt 9 ]
PODEJŚCIE ANALOGICZNE
Ok, więc słoń w pokoju, do którego należy się odnieść jako pierwszy, to cała analogia Obcy/Uchodźca Dystrykt 9 (celowo lub przypadkowo - jestem pewien, że będzie to jedno i drugie) inspiruje. Już sama ta kwestia wywołała pewne silne różnice w opiniach na temat tego, czy film powinien był przyjąć to szczególne podejście narracyjne i / lub czy mu się to udaje.
Jeśli chodzi o pytanie, czy film POWINIEN przyjąć analogiczne podejście, czy nie, to tak naprawdę nikt (poza filmowcami) nie ma nic do powiedzenia. Jednak powiem, że sci-fi w najlepszym wydaniu zawsze polegało na opowiadaniu analogicznych historii – czymś fantastycznym jako hiperbola czegoś prawdziwego i istotnego – i zawsze, gdy gatunek pochyla się zbytnio w stronę „czegoś fantastycznego” bez uwzględnienia „czegoś” część prawdziwa i istotna, science-fiction staje się czymś więcej niż placem zabaw dla maniaków.
Dystrykt 9 zrobił śmiały (ryzykowny?) krok w kwestii narracji. Ale po dwóch seansach filmu stwierdzam, że się udaje - nie tylko dlatego, że daje mi do myślenia poza fantastyczne elementy science-fiction i otaczającego mnie świata – ale dlatego, że to robi, a jednocześnie zapewnia mnóstwo pożywienia dla wyobraźni. Dystrykt 9 zmusiło mnie też (po raz pierwszy) do krytycznego spojrzenia na pewne konwencje gatunku sci-fi, które (IMHO) od dawna są niekwestionowane:
Dlaczego zawsze zakładamy, że obcy posiadający zaawansowaną technologię są automatycznie „lepsi” od nas?
Co by było, gdyby obce społeczeństwo było równie wadliwe i często dysfunkcjonalne jak społeczeństwo ludzkie?
Sam Blomkamp dał do zrozumienia podczas Dystrykt 9 podczas tegorocznego Comic-Conu, że „Krewetki” zostały zainspirowane koncepcją owadów, które zostały oddzielone od swojego przywództwa (w pewnym sensie wyemancypowane siłą) i stoją przed wyzwaniami związanymi z myśleniem i walką o siebie.
A co by było, gdyby Obcy musieli stawić czoła tym samym indywidualistycznym wyborom i wyzwaniom, przed którymi stoimy my, ludzie? Niektórzy by zabijali, inni nie; niektórzy byliby doskonali fizycznie lub umysłowo, inni nie; niektórzy byliby współczujący, inni nie; każdy z nich dokonywał własnych wyborów, miał własne emocje, politykę itp.
OBCY XXI WIEKU
... nigdy nie zdawałem sobie sprawy, aż Dystrykt 9 jak łatwo (lub jak długo) fantastyka naukowa karmiła nas pojęciem monotonnych ras obcych. to głównie „Hej, jesteśmy Klingonami i jesteśmy tacy! ' Lub „Jesteśmy Predatorami i robimy to!” Wtedy w końcu dostajemy tego jednego autonomicznego kosmitę, który jest sprzecznym wyjątkiem od reguły stereotypu – lub, w najlepszym razie, obcą kulturę podzieloną na frakcje przez jakąś powierzchowną/ideologiczną różnicę. Co Dystrykt 9 przedstawiony był znacznie świeższą i wymagającą koncepcją: obca rasa, która nie ma swojego s@#$ razem.
Nie walczę z jakąś krucjatą o prawa do różnorodności dla „obcych aktorów” – nie zrozumcie mnie źle. To, co mówię, to to Dystrykt 9 udało się przedstawić interesującą i (tu jest ważna część) prowokującą do myślenia koncepcję jednostek i społeczeństwa (obcego lub człowieka), porównując ją z sytuacją światową, którą możemy zrozumieć. To dobre science-fiction i odrzucanie tego lub nie uznawanie go za takie uważam za niesprawiedliwe.
Ale oczywiście niektórzy ludzie argumentowali (możesz sprawdzić nasz wątek z komentarzami), że (parafrazując) „wykorzystywanie kosmitów jako rodzaju przynęty i zamiany na wiadomość „Biada Afryce”” jest rzeczą NAJDALEJSZĄ od oryginalności.
Myślę, że nie trzeba o tym dyskutować Dystrykt 9 faktycznie stara się coś powiedzieć o Afryce Południowej (a może całej Afryce?) i doświadczeniach jej mieszkańców. Ale hej, niedowiarki, to wszystko o świeżym spojrzeniu na kosmitów i nowych konwencjach wprowadzonych do gatunku sci-fi, dzieje się również w tym filmie. Film zawsze działa na (przynajmniej) dwóch poziomach; Wiem, że wielu ludzi w dzisiejszych czasach nie zawraca sobie głowy czytaniem wspaniałej literatury, ale historycznie rzecz biorąc, najlepsze opowiadane historie to zazwyczaj te, które działają na wielu poziomach, skutecznie opowiadając główną historię.
Dystrykt 9 - na dobre i na złe - inspiruje do nowych przemyśleń na temat fantastycznej koncepcji (kosmici), jednocześnie dając nam nowy powód do zastanowienia się nad realiami naszego własnego świata. Dla mnie to brzmi jak osiągnięcie.
Czytaj dalej Dystrykt 9 Debata
HISTORIA kontra PRZESŁANIE
To jest ten, który naprawdę mnie wkurza. Nie wiem, czy wiele osób pisze kreatywnie, ale zakładając, że wszyscy tak rzeczywiste życie i nie angażuj się w praktykę kreatywnego pisania, weź to od tego frajera (ostrzegam, że zaraz wyjdę na maniaka): istnieje różnica między historią a założeniem.
Ciągle czytam, że ludzie są wkurzeni (ponownie parafrazując) „spisek szwajcarskiego sera” Dystrykt 9:
Nigdy nie mówią, skąd pochodzą kosmici!
Nigdy nie mówią, dlaczego przyszli!
Nigdy nie pokazują, co dzieje się z relokacją!
Budują to, a potem nic się nie dzieje, ten kosmita po prostu odchodzi i nie wiemy, co się dzieje!
Dlaczego kosmici po prostu nie zjednoczyli się i nie zabili wszystkich i nie podbili Dystryktu 9, jeśli byli silniejsi!
TO NIE MA SENSU!!! ARGGGHHHH!
Ok, przeanalizujmy to:
Przesłanka = ramy dla historii - tj. Warunki, okoliczności, czas, miejsce itp., W których historia jest opowiadana.
Historia = narracyjny (i emocjonalny) łuk, który pojawia się w przesłance.
Z jakiegoś powodu Dystrykt 9 czy ludzie na tym stracili. PRZESŁANIEM jest to, że kosmici lądują nad Johannesburgiem w Południowej Afryce, 20 lat temu. Nikt nie wie, dlaczego i jak się tam utknęli. Odkrywamy obcych, przywracamy ich do zdrowia i udzielamy im tej samej podstawowej, niskiego standardu pomocy, jaką „współczujący” ludzie oferują wszystkim zwierzętom i ludziom. Występuje zwykle półintegracja i (próba) mieszania się kultur, a ostatecznie wszystko układa się w wątłe współistnienie, które często tworzy się między różnymi rasami, grupami etnicznymi, religiami i narodami.
Czy to naprawdę aż tak naciągane, ludzie? Uwierzyć, że po 20 latach – po początkowym szoku i podziwie oraz ustąpieniu z góry przyjętych wyobrażeń i/lub obaw – że będziemy traktować kosmitów pozostawionych na naszej planecie zupełnie inaczej niż wizja przedstawiona przez Dystrykt 9 ? Czy to NAPRAWDĘ takie naciąganie?
Jeśli chodzi o tych, którzy sprzeciwiają się JAK wprowadza się założenie (poprzez fragmenty materiałów z wiadomości i programów dokumentalnych) - jak inaczej, do cholery, gromadzimy informacje i „uczymy się” o świecie? Co noc siedzisz w bibliotece i czytasz? A może oglądasz telewizję lub jeszcze lepiej w Internecie, gdzie informacje są już pokrojone w zgrabne, małe kawałki do spożycia? A informacja prawie nigdy nie jest kompletna: otrzymujemy fragment po fragmencie, fragment po fragmencie i staramy się wszystko uporządkować w naszych głowach. I WIĘKSZOŚĆ Z NAS WIERZY W TO CO WIDZI. Nie mogłem wymyślić lepszego sposobu przedstawienia założeń tego filmu niż sposób, w jaki to zrobiono - lub jak skutecznie media, telewizja i percepcja są wielokrotnie poruszane w historii.
Mówiąc o HISTORII w Dystrykt 9 - nie chodzi o kosmitów, chłopaki, chodzi o emocjonalną podróż Wikusa Van De Merwe (Sharlto Copely), człowieka, który zaczyna jako ostateczne ucieleśnienie biurokratycznej miernoty niesprawiedliwie przekazanej władzy, który ostatecznie uczy się współczucia i szacunku dla tych, o których kiedyś myślał obcy mu po tym, jak jest zmuszony zobaczyć świat (dosłownie) ich oczami. Ta historia dzieje się w ramach przesłanki, ale obowiązkiem narracyjnym nie jest udzielenie odpowiedzi na każde pytanie, które wynika z przesłanki: zadaniem TEJ HISTORII było zabranie nas na bardzo przyziemny emocjonalny łuk przez alternatywną (ale możliwą do wyobrażenia) rzeczywistość. Trzeba przyznać, że Sharito Copely niemal w pojedynkę udaje mu się to osiągnąć w wciągającym i wiarygodnym wykonaniu. Sława.
To też przyznam Dystrykt 9 nie wynalazł koła na nowo dzięki swojej historii „Przejdź milę w czyichś butach”. Ale z pewnością wyremontował wagon, na którym jeździ to koło. Spójrzmy prawdzie w oczy, po Szekspirze i Simpsonowie właściwie wszystko zostało już zrobione i wszystkie wspaniałe historie zostały opowiedziane: sztuką jest opowiedzenie ich w nowy sposób, tak aby ważne wiadomości, które przekazują, zawsze były aktualne w zmieniających się czasach. Dystrykt 9 zrobił to całkiem skutecznie i IMHO, całkiem potężnie.
Nie mylmy historii z założeniem, ludzie. Argumenty, które słyszę o „dziurach fabularnych”, które nigdy nie zostały zasypane, w odniesieniu do tego, skąd przybyli kosmici, dlaczego przybyli, co wydarzyło się podczas relokacji - wszystkie są nieistotne dla historii Wikusa Van De Merwe i jego doświadczeń w Dystrykt 9 . Wszystkie te pytania dotyczą tzw przesłanka , tak, a może w kolejnym (i nieuniknionym) Dystrykt 9 sequeli, poznamy WSZYSTKIE te odpowiedzi. Ale szczerze mówiąc, wysłuchanie tych faktów nie będzie dla mnie tak przekonujące, jak historia tego filmu.
Myślę, że niektórzy ludzie wciąż się nie nauczyli Zaginiony Lub Trylogia Matrixa i co może pójść nie tak, kiedy trzeba szczegółowo wyjaśnić każdy element swojego lokalu – i wszelkie „utrzymujące się tajemnice” wokół niego. Chyba ludzie zapomnieli, gdzie przebiega granica między tym, co trzeba wyjaśnić, a tym, co można zostawić wyobraźni.
Czy ludzie jeszcze wierzą w wyobraźnię? (Rozumiesz żart?)
DOBRY FILM – ROZPOZNAJESZ GO?
Żyjemy w niebezpiecznych czasach, kiedy całe pokolenie naiwnych młodych ludzi myśli, że Michael Bay jest wizjonerskim geniuszem tworzenia Transformatory 2 . Dawno minęły czasy Hitchcocka i Kubricka, a terminu „autor” używamy tylko wtedy, gdy opisujemy, jak wspaniale okropnym filmowcem jest naprawdę Uwe Bol l.
Zanim Dystrykt 9, Neil Blomkamp kręcił filmy krótkometrażowe i reklamy, które były tak nowatorskie i spektakularne, że otrzymał klucze do Aureola franczyzy filmowej (choćby na krótko) i zwrócił na siebie uwagę Petera Jacksona, innego innowacyjnego i spektakularnego filmowca pracującego obecnie w branży. Dystrykt 9 został nakręcony za około 30 milionów dolarów, podczas gdy dzisiejsze duże studia nie są w stanie uzyskać przebiegu (f / x lub fabularnego) z filmów z trzykrotnie większym budżetem (patrz: ŻOŁNIERZ AMERYKAŃSKI. Joe ).
Dobrzy ludzie, szum nie jest pusty ani niezasłużony: Neil Blomkamp jest niezwykle utalentowanym i wizjonerskim filmowcem, który ma przed sobą długą karierę. To, że ktoś tego nie dostrzega, sprawia, że nagle uświadamiam sobie, dlaczego Transformatory 2 pobił rekordy kasowe.
Czy to naprawdę prawda, że ludzie są tak odrętwiali, że nie rozpoznają już dobrych filmów, kiedy je oglądają? Jeśli myślisz, że zadaję to pytanie poza bazą, zapamiętajmy sumę okazany brak szacunku Mroczny rycerz kiedy sezon nagród zaczął się w zeszłym roku...
Obecnie żyjemy w cudownych czasach tzw — To tylko twoja opinia, człowieku. Nie ma absolutów - „A” jest tylko „A”, jeśli ktoś je ma opinia że tak jest, a pojęcie „jakości” stało się kolejną subiektywną percepcją, w którą ludzie wierzą lub nie. Ten Dystrykt 9 debata naprawdę mnie zaniepokoiła, że przeciętność jest tak szalona, że przyznanie, że w większości przypadków pogrążamy się w niej po szyję, stało się zbyt przerażające. I chociaż może być łatwiej czuć się częściowo usatysfakcjonowanym, gdy nie ma czegoś takiego jak niski standard, równie niemożliwe staje się cieszenie się wyżynami i emocjami związanymi z doświadczaniem czegoś wyjątkowego.
To powiedziawszy, odgadnij werdykt o Dystrykt 9 - najwyraźniej dobry film i fantastyczna pozycja sci-fi - jakoś będzie dalej dyskutowana...
W międzyczasie jestem pewien, że DUŻO chcesz mi powiedzieć. Więc miej to na uwadze. Do zobaczenia w sekcji komentarzy.