Craig Gillespie Wywiad: Cruella

Jaki Film Można Zobaczyć?
 

Disney kontynuuje swój trend adaptacji aktorskich Cruella , który opowiada historię pochodzenia niesławnej nikczemności z 101 dalmatyńczyków . W kinach i na Disney+ 28 maja film przedstawia Estellę (Emma Stone) sprzed przemiany w londyńskim świecie mody lat 70. i przedstawia zadatki na tak zwanego potwora.





Reżyser Craig Gillespie rozmawiał z TVMaplehorst o tym, jak podszedł do prequelu, co Emma Stone wniosła do tej roli i jakie wyrazy uznania dla długoletnich fanów Disneya.






Cruella z Dalmatyńczykami ma bardzo klimat Batmana i Jokera. Jak udało ci się wpleść to w historię, aby stała się samodzielna, a mimo to zadrapania, które ludzie mogą mieć dla 101 dalmatyńczyków?



Craig Gillespie: To znaczy, w tym filmie jest dużo rzeczy. Sean Bailey zadzwonił do mnie i powiedział: „Hej, czy jesteś zainteresowany zrobieniem Cruelli z Emmą Stone w punkowym Londynie lat 70.?” A ja na to: „Tak, to brzmi bardzo interesująco”. Ale nazwał mnie po mnie, Tonya, więc chciał dużego soundtracku i mówił o The Clash i tym wszystkim. Doszedłem do wniosku, że jeśli dzwonią do mnie po mnie, Tonya, naprawdę się do tego przyłożę i znów postąpię zgodnie z moim instynktem, tak jak to zrobiłem w przypadku mnie, Tonyi.

Oczywiście do pewnego stopnia mieliśmy parametry Disneya, ale chciałem mieć tę mroczniejszą wersję i naprawdę dotrzeć do jej emocjonalnego podłoża, a także dobrze się bawić. Chciałem obu skrajności, więc nigdy nie wstydziłem się pochylić do żadnej z nich. Mieli to na stronie, ale gdziekolwiek to było na stronie, pochyliłbym się nad tym nawet trochę bardziej dramatycznie. I pozwolili mi z tym iść.






Czy możesz porozmawiać ze mną o tym okresie i o tym, co pomogło zainspirować tę wersję filmu?



Craig Gillespie: Z punktu widzenia postaci, to naprawdę zadziałało dla nas. Ponieważ to, co podobało mi się w całej historii i postaci Cruelli, to to, że jest kimś, kto ma prawdziwy talent i ten prawdziwy głos w sobie, i powiedziano jej, żeby się z tym nie angażowała i nie akceptowała tego. W Londynie lat 60. musisz pokolorować między liniami; jest sposób na robienie rzeczy, jej matka chce, żeby się wpasowała, a oni nie pozwalają jej być prawdziwą sobą.






To objawia się ponownie w traumie i dopiero w końcu opiera się na swoim prawdziwym ja i naprawdę rozkwita, ale ma dużo bagażu z rzeczy, które wydarzyły się po drodze. Uwielbiam tę historię, a tło londyńskiej sceny punkowej i dzikich lokatorów w Notting Hill walczących z establishmentem po prostu tak dobrze pasuje do jej podróży po tym świecie.



Co Emma Stone wniosła do Cruelli, czego mogłeś nie wziąć pod uwagę przed rozpoczęciem zdjęć?

Craig Gillespie: W przypadku Emmy Stone niesamowite jest to, że naprawdę nie ma nic, czego nie mogłaby zrobić. Część Lucille Ball była po prostu zachwycająca, jak wtedy, gdy widzisz ją w Liberty's, i fizyczność, którą ma; jest po prostu fantastyczny. Ale wtedy dramatyczne rzeczy, które może zrobić, to jest druga skrajność.

Przede wszystkim jest Cruella, a to trudne zadanie. Za każdym razem, gdy kręcisz wzniosłą postać – dla każdego aktora są na skraju wyczerpania. Ponieważ może stać się zbyt archaiczny; możesz stracić człowieczeństwo postaci, a ona próbuje znaleźć tę strefę, która ma wszystko. I jest tak utalentowana, że ​​wyszła i dała mi całą gamę, więc mogliśmy dowiedzieć się, gdzie pasuje tonalnie do tego filmu. Abyśmy mogli dotrzeć do ciemnych plam i emocjonalnych plam, a także humoru.

Ma to wszystko, a scena, która po prostu przyprawiała mnie o dreszcze, to ta ostatnia ostatnia scena przy fontannie. To monolog na trzy strony; to trzyminutowa scena. A ona jest tak utalentowana, że ​​zamierzaliśmy trochę o tym napisać, a potem tego dnia zadzwoniłem do niej i powiedziałem: „Wiesz co? Chcę tylko nakręcić cały monolog jedną ręczną kamerą, żeby nie było żadnych cięć. I zamierzam kręcić o zmierzchu, więc mamy 20 minut”. Ale wiedziałem, że ona to potrafi. W tym momencie pracowaliśmy razem przez kilka miesięcy, a ona mogła dostarczać za każdym razem.

Zrobiliśmy tam siedem ujęć. Powiedziałem: „Słuchaj, nakręcę całe 20 minut”. Nie bierz tego tak, jakbyś robił coś złego, po prostu mam 20 minut. Będę strzelał, dopóki nie będzie za późno i za ciemno. A potem dotarliśmy do szóstego ujęcia i to było po prostu magiczne. Patrzę, a ona jest taka zajęta i poruszająca się. I kiedy odwraca głowę, żeby wyjść, kamera się zacięła. Myślałem, że to straciliśmy i, o dziwo, udało nam się rozebrać po słupku, że głowa zamieniła się w kolejny kawałek, gdy odchodzi. Mamy więc całe ujęcie.

Jakie były niektóre z kluczowych filarów, na których się trzymałeś podczas adaptacji tej historii?

Craig Gillespie: To naprawdę jest podróż. Nie wiem, ile możemy zdradzić z tej historii ani kiedy to wyjdzie, ale oczywiście relacje z matką, to, co dzieje się z matką na początku filmu – zwroty akcji z tym i baronowej, to w większości było na miejscu. Humor, dialogi i przekomarzanie się nie za bardzo. Bardzo dużo scenografii: bomby ze zdjęciami i pokaz mody, jak sądzę, mogły tam być. Ale te stałe elementy i szczury w torcie - całe to szaleństwo; Naprawdę bardzo chciałem wzmocnić wszystkie stałe fragmenty.

A potem Tony wniósł [coś], co było niesamowitą zmianą. Pierwotnie, w połowie filmu, przestaje pracować z Baronową i tak naprawdę ich ścieżki ponownie się nie krzyżują. Zaprojektował tę naprawdę świetną zarozumiałość, że ona pracuje w przebraniu, więc mogą spędzić cały ten czas przed ekranem w drugiej połowie filmu. To jedne z najbardziej wciągających scen, w których chodzi o to, „Co wie baronowa? Czy ona jest na jej punkcie? Ta scena w restauracji jest po prostu naładowana i to było dziełem Tony'ego.

Co mogą wynieść z filmu fani wychowani na 101 dalmatyńczykach, a co nowi widzowie?

Craig Gillespie: Disney jest bardzo lojalny wobec fanów, jeśli chodzi o te kamienie probiercze, a my je tam mamy. Oczywiście są Roger i Anita. Nie spotkali się w tym momencie filmu, ale ustalamy to w taki sposób, że wszystko jest wiarygodne - nawet do tego stopnia, że ​​Roger majstruje przy pianinie i jest muzykiem, mit o jej zabójcy szczeniąt i rzeczywistość tego; jak to ustaliliśmy. Podoba mi się sposób, w jaki trafia to do filmu, że czasami lepiej jest być tym, kim ludzie chcą, abyś był i wykorzystać to na swoją korzyść. Uwielbiam, jak mogliśmy to wpleść.

I oczywiście psy są bardzo z przodu i pośrodku po drodze i uwielbiam sposób, w jaki muszą je złapać z różnych powodów.

Podważanie oczekiwań w tak dużym projekcie jak ten jest zarówno koniecznym, jak i delikatnym wyzwaniem. Jak podchodzisz do majsterkowania przy założeniach oryginalnego filmu?

Craig Gillespie: Wydaje się, że mamy taki luksus, że ponieważ jest to prequel i tak mało wiadomo o pochodzeniu Cruelli – poza tymi kilkoma kamieniami probierczymi, które uważałem za ważne, naprawdę dało nam to ogromną swobodę. Są oczywiście bardzo silne cechy charakteru – sposób, w jaki się porusza i jej śmiech oraz jej sardoniczny sposób, w jaki ma – ale to zabawna część Cruelli; to rzeczy, na których naprawdę chcesz się pochylić.

Ta postać z lat 40. z Lifeboat, film Hitchcocka, ten kultowy śmiech – właściwie oddajemy jej hołd w scenie w pokoju motelowym, kiedy Estella tam siedzi. Częścią mitu Cruelli jest to, że śmiech był oparty na tej aktorce, więc możemy to również tam umieścić.

Dalej: Wywiad z Markiem Strongiem dla Cruelli

Kluczowe daty wydania

  • Cruella
    Data wydania: 2021-05-28