Nie bójcie się, widzowie Netflixa Armia Umarłych : Te małe, ale być może rozpraszające uwagę białe kropki, które myląco pojawiały się w całym filmie, nie są spowodowane zepsutym telewizorem. To martwe piksele, które najprawdopodobniej są wynikiem obiektywu tego reżysera i operatora Zacka Snydera spersonalizował swój aparat, co pomogło mu zachować większą kontrolę nad paletą wizualną kosztem obrażeń od światła.
Armia Umarłych jest pierwszym filmem, w którym Snyder jest autorem zdjęć, a także pierwszym filmem, który nakręcił cyfrowo. Pomimo przejścia z filmu na bardziej zmodernizowany format, Snyder wybrał jednak starszy typ obiektywu stworzony w latach 60. przez firmę Canon. Nazwany „Dream Lens” (w przeciwieństwie do bardziej technicznie brzmiącego Canona 50 mm f/0,95), ten element wyposażenia jest znany z niezwykle małej głębi ostrości, która skutkuje tym wyraźnie rozmytym, nieostrym wyglądem.
Powiązane: Jak wygląda Armia Umarłych Zombie bez efektów specjalnych
Rzeczywiste aparaty cyfrowe, których używał Snyder, to ultranowoczesne bestie 8K z najwyższej półki, zwane Red Monstros, stworzone dla profesjonalistów filmowych. Innymi słowy, reżyser/operator połączył stary, dziwaczny obiektyw przeznaczony do fotografii z zupełnie nowym, najnowocześniejszym aparatem przeznaczonym do wysokobudżetowych hollywoodzkich projektów. Ta odmienna kombinacja wyposażenia mogła się do tego przyczynić Armia Umarłych niezręczne problemy z pikselami.
Snyder użył obiektywów Canon Dream, aby rozmyć szczegóły tła i pierwszego planu oraz określić, na czym powinna skupiać się uwaga publiczności podczas danej sceny. Jest to powszechna technika, ale niezwykle duża przysłona obiektywów Snydera stworzyła znacznie bardziej dramatyczne i zauważalne rozmycie niż typowe ponowne ustawianie ostrości, a także dodała wiecznie zamglone tło podczas szerokich ujęć, aby podkreślić mieniące się ciepło Armia Martwy Pustynne ustawienie Las Vegas. Niestety oznacza to również, że istnieje znacznie mniej sposobów kontrolowania ilości światła przenikającego przez soczewki, co naraża materiał filmowy na ciągłe niebezpieczeństwo prześwietlenia.
Korzystanie z aparatu cyfrowego mogło skusić Snydera do polegania na swoim starym obiektywie, aby nadać jego pracy wizualnej nieco więcej organiczności, ale obfitość naturalnych źródeł światła mogła uszkodzić czujniki aparatu. Większość prześwietleń była celowo „jak ze snu”, jak to ujął sam Snyder, ale całe to prawdziwe światło słoneczne w Alberquerque w Nowym Meksyku, gdzie kręcono zdjęcia, najprawdopodobniej przyczyniło się do martwych pikseli. Widzowie byli zdumieni tym, jak zespół postprodukcyjny przegapił skazy, ale ponieważ piksele były spowodowane fizyczną awarią materiału filmowego, najprawdopodobniej było to nieodwracalne po nakręceniu. Albo zespół po prostu nigdy nie zauważył małych białych kwadratów. Snyder stwierdził, że planuje używać w przyszłości tych samych cyfrowych aparatów Red Monstros, więc miejmy nadzieję, że Armia Umarłych nie zrujnował zbytnio jego niestandardowych kreacji.
Dalej: Army of the Dead doskonale łączy tropy zakończenia gatunku Heist i Zombie